Sami swoi

I komu to przeszkadzało – cisnęło się na usta, gdy papież Franciszek i patriarcha Bartłomiej I trwali w braterskim uścisku. Wizyta biskupa Rzymu w dawnym Konstantynopolu pełna była gestów wyrażających tęsknotę za jednością chrześcijan.

Pierwsze z nich to spotkanie ze zwierzchnikami i przedstawicielami Kościoła katolickiego różnych obrządków. Przewodniczący episkopatu tureckiego Ruggero Franceschini przemawiał w imieniu wszystkich katolików, którzy na co dzień borykają się z wieloma problemami w społeczeństwie nauczonym przez władze niechęci do mniejszości. Niechęci, która czasem przybierała wręcz formę zbrodni – jak w przypadku zamordowanego ks. Andrei Santoro czy bp. Luigiego Padovese (którego ekipa GN poznała na miejscu kilka lat temu). Po wszystkich oficjalnych wystąpieniach dopiero tutaj Franciszek poczuł się jak ryba w wodzie – to było serdeczne spotkanie z wiernymi, którzy mogli porozmawiać z papieżem nieukrywającym tego, że najlepiej odnajduje się w takich bezpośrednich relacjach.

Bracia bez broni

Widać to było również w czasie spotkania z Bartłomiejem I, pomimo bardziej oficjalnego charakteru spotkania. I papież, i patriarcha nie kryli, że zarówno na gruncie osobistym, jak i duchowym spotkanie ma dla nich wyjątkowe znaczenie. Nabożeństwo w kościele św. Jerzego w siedzibie Patriarchatu Ekumenicznego Konstantynopola przejdzie do historii jako kolejne ważne symboliczne wydarzenie na drodze do pełnej jedności Kościołów, które łączy praktycznie wszystko, co w depozycie wiary najważniejsze. „Witaj, bracie umiłowany w Panu” – w ten sposób Bartłomiej I przywitał Franciszka. Bartłomiej mówił niemal tylko o upragnionej, choć ciągle pozostającej w sferze marzeń, jedności. „Ci święci ojcowie, na których nauczaniu została w pierwszym tysiącleciu zbudowana nasza wspólna wiara, wstawiali się u Pana, abyśmy mogli odnaleźć pełną komunię między naszymi Kościołami, wypełniając tym samym Jego świętą wolę w tych krytycznych dla ludzkości i świata czasach”, mówił patriarcha. Franciszek nie pozostawał w tyle: „Cóż za łaska – i jaka odpowiedzialność – móc podążać wspólnie w tej nadziei, znajdując oparcie we wstawiennictwie świętych braci apostołów Andrzeja i Piotra! I wiedzieć, że ta wspólna nadzieja zawieść nie może, ponieważ nie opiera się na nas i na naszych wątłych siłach, ale na wierności Boga”. Dopełnieniem tych słów była wspólna deklaracja wiary podpisana przez Franciszka i Bartłomieja I. Jej przesłanie można streścić w punktach: pokonywanie istniejących przeszkód na drodze do pełnej jedności, zaniepokojenie sytuacją na Bliskim Wschodzie, konieczność dialogu z islamem oraz apel o pokój na Ukrainie. Zwraca uwagę fakt, że dążenie do jedności zostało tu podkreślone nawet w punkcie dotyczącym prześladowania chrześcijan. Papież i Bartłomiej mówią wręcz o „ekumenizmie cierpienia”: „Tak, jak krew męczenników była nasieniem mocy i owocności Kościoła, tak też dzielenie codziennego cierpienia może być skutecznym narzędziem jedności”, czytamy w deklaracji. To naprawdę nie były tylko pobożne formułki. Dowodem na to jest niezwykła scena, która stała się już najważniejszym symbolem tej podróży: Franciszek skłonił głowę przed Bartłomiejem w geście prośby o błogosławieństwo – na co patriarcha odpowiedział pocałunkiem i położeniem rąk na głowie papieża. Tego nie mógł zaplanować największy specjalista od protokołu dyplomatycznego. Bo to się w żadnym protokole nie mieściło. Tak jak ciągle, niestety, trudno uwierzyć, że możliwa jest pełna jedność katolików i prawosławnych. Bo choć deklaracje Bartłomieja I są jednoznaczne i niosące nadzieję, to kluczem w tej sprawie jest postawa innych patriarchatów wschodnich, przede wszystkim moskiewskiego. Nie zmienia to faktu, że po wizycie Franciszka w Turcji chciałoby się powtórzyć spontaniczny okrzyk wiernych sprzed lat podczas wizyty Jana Pawła II w Rumunii: „Unitate! Unitate!” (jedności!). Brzmi prawie jak „Subito santo”. Ale spełnić to jeszcze trudniej niż przeprowadzić najbardziej wnikliwy proces kanonizacyjny.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • M.R.
    09.01.2015 22:56
    " „Unitate! Unitate!” (jedności!). Brzmi prawie jak „Subito santo”. Ale spełnić to jeszcze trudniej niż przeprowadzić najbardziej wnikliwy proces kanonizacyjny."
    Będzie to możliwe dopiero po kolejnej wojnie do której nieuchronnie zmierza świat. Wtedy zostanie usunięta najważniejsza przeszkoda polityczna (A w kraju zostaną zmiecione z powierzchni ziemi pozostałości peerelu - nie ostoją się ani przez moment bez mocodawców. Nie będzie miał kto tego opłacać i szantażować - dotyczy to całej polskiej rzeczywistości - politycznej, gospodarczej i kościelnej)
    Problemem jest czy do tego czasu ostoi się to co stanowi istotę polskiej duszy - polskości. Mało kto o tym myśli, prawie nikt nad tym nie pracuje - w nikłym tylko stopniu może Radio Maryja, ale w sposób bardzo niekompletny... Jest niewielka nadzieja w emigracji...
  • Prawosławny
    11.01.2015 17:47
    Cała Prawda i Tylko Prawda jest wyłącznie w Cerkwi Prawosławnej. A patriarcha Bartłomiej nie jest z punktu widzenia prawosławnego i obowiązujących nas Kanonów prawosławnym patriarchą tylko heretykiem. Dlaczego o tym się nie mówi i nie pisze? Zapoznajcie się z nauka prawosławną i opiniami w naszej Cerkwi na temat patriarchy Bartłomieja.
  • Ajja
    12.01.2015 07:29
    Tak sobie patrzyłam na piękne szaty liturgiczne i bogato zdobione wnętrze cerkwi i zastanawiam się, po co Franciszek lansuje liturgiczne dziadostwo, obracając w perzynę to co wypracował Benedykt XVI? Przy patriarsze wygląda jak ubogi krewny. Chyba nie zdaje sobie sprawy że jako papież nie reprezentuje tylko siebie, ale cały Kościół, jest też głową państwa.
  • chrześcijanin
    11.02.2015 11:22
    Św. Jan Chrzciciel pouczył swoich uczniów tak:
    "Człowiek nie może otrzymać niczego, co by mu nie było dane z nieba.[...] Ta zaś moja radość doszła do szczytu. Potrzeba by On wzrastał, a ja się umniejszał." J 3, 27 - 30
    Dla Chrystusa jest to pokorne uniżenie papieża Franciszka w stroju i zachowaniu.
    Wszyscy zaś powinniśmy się nawracać ku wierze pełnej. Bóg miłosierny odpuszcza nam każdy grzech w sakramencie pokuty, jeśli ze szczerego serca za niego żałujemy i wstępujemy na drogę nawrócenia. Tak samo biskupi jak i lud Boży. Nie lękajmy się działania Duchaśw. w Kościele.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.