Tylko popiół i ruiny

Co wybierasz: „Allah jest wielki” czy „Alleluja”? To pytanie coraz częściej rozbrzmiewa na ulicach Nigru. Islamscy bojówkarze wyłapują chrześcijan. Kościół w tym kraju doświadcza niespotykanych w swej historii prześladowań.

Wszystko zostało obrócone w popiół i ruiny. Abyście zrozumieli skalę zniszczeń, powiem wam, że jedynym przedmiotem, który udało mi się ocalić z 12 spustoszonych w stolicy kościołów, jest mały krzyżyk. Znajdował się na zakrętce flakonu ze świętymi olejami – gdy abp Michel Cartatéguy mówi te słowa, łamie mu się głos. Nie rozumie, jak mogło dojść do aż tak bestialskiej przemocy. – Ten krzyżyk zabrałem na spotkanie z moimi kapłanami. On jest najcenniejszy. Wszyscy musimy się teraz do niego zwrócić, bo to wszystko, co mamy – dodaje ordynariusz stołecznego Niamey. O jego katedrę siły porządkowe walczyły cztery godziny z rozwścieczonym tłumem.

Polowanie

Chrześcijanie są w szoku. Nie mogą uwierzyć w to, co się dzieje, bo relacje z muzułmanami były dotąd dobre. Teraz, oburzeni karykaturami Mahometa we francuskim tygodniku „Charlie Hebdo”, wyładowali swój gniew na maleńkiej wspólnocie chrześcijańskiej. Wszystko zaczęło się 16 stycznia w Zinder, drugim co do wielkości mieście Nigru. Antychrześcijański atak miał tam już miejsce w 2012 roku. – Była to reakcja na rzekomo obrażający proroka Mahometa film nakręcony w USA. Zbezczeszczono wtedy kościoły, ale na o wiele mniejszą skalę niż obecnie – przypomina o. Jacek Wróblewski ze zgromadzenia Ojców Białych, który w Zinder pracował 8 lat. Dodaje, że przed ostatnimi atakami jeden z misjonarzy przekazał władzom miasta krążące wśród ludzi informacje o możliwych antychrześcijańskich manifestacjach.

Zapewniono go jednak, że nie ma się czego obawiać, gdyż sytuacja jest pod kontrolą. Ataki rozpoczęły się w piątek po modlitwach w meczetach. – Rozjuszony tłum muzułmanów z okrzykiem „Allahu akbar” ruszył w kierunku wybranych precyzyjnie miejsc: misji katolickiej i protestanckiej, dwóch kościołów ewangelickich, a także Centrum Kultury Francuskiej. Cel był jeden – splądrować i zniszczyć te miejsca. Nasza misja została doszczętnie spalona. Płonęły nie tylko kościoły, ale także domy księży i sióstr (wraz z samochodami), szkoła, w której uczyło się 700 dzieci (w zdecydowanej większość muzułmańskich), warsztaty oraz ośrodek dokształcania dla kobiet – opowiada misjonarz. Księża i siostry zakonne schronili się w małej komórce. Policja nadjechała z odsieczą w ostatniej chwili, kiedy słyszeli już zbliżających się oprawców skandujących: „Kafri, kafri”, co znaczy: niewierni.

Pochodzący z Indii o. Leo od razu wyruszył na poszukiwanie chrześcijan, na których polowali muzułmanie. Okradali ich sklepy, domy, a potem palili je. Około 300 chrześcijan wraz z księżmi i siostrami schroniło się w koszarach wojskowych. Przez kolejne dni podobne sceny rozgrywały się na ulicach stołecznego Niamey i innych miast Nigru. Islamiści spalili prawie 70 kościołów. Z dymem puścili m.in. Centrum Kultury Francuskiej wraz z bezcenną biblioteką, przychodnię prowadzoną przez siostry Matki Teresy z Kalkuty, ośrodek dla dzieci upośledzonych umysłowo, prowadzony przez inne zgromadzenie, i protestancki sierociniec. Płonęły bary i restauracje, a nawet siedziba telefonii komórkowej Orange. Wojsko wydawało się bezsilne.

Dlaczego?

Ojciec Jacek Wróblewski opowiada, że w antychrześcijańskich manifestacjach uczestniczyli głównie młodzi muzułmanie podburzeni przez radykalnych kaznodziejów powiązanych z fundamentalistycznym ruchem wahabitów, finansowanym przez Arabię Saudyjską i Katar. – Nie ma dowodów na to, aby te wydarzenia były bezpośrednio inspirowane przez islamskich fundamentalistów z ugrupowania Boko Haram, które sieje terror w sąsiedniej Nigerii. Aczkolwiek „gorliwość” fundamentalistów z Nigru może się spotkać z ich aprobatą i ewentualnym wsparciem w przyszłości – mówi. Niektórzy manifestanci nieśli flagi Boko Haram. Idee dżihadu padają w Nigrze na podatny grunt.

Młodzi są sfrustrowani, pozbawieni perspektyw na przyszłość. Kiedyś za pracą wyjeżdżali masowo do Libii czy Nigerii. Obecnie ze względu na napiętą sytuację w tych krajach takiej możliwości nie ma, a w Nigrze bardzo trudno o pracę. W niemal wszystkich statystykach kraj ten znajduje się na ostatnim miejscu na świecie. Frustracja rodzi agresję, którą łatwo manipulować. Niezadowolenie budzą też rządy prezydenta Muhammadu Yusufu, który jako jeden z sześciu przywódców afrykańskich wziął udział w paryskim marszu „Je suis Charlie”, czym rozwścieczył nigerskich muzułmanów.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama