Lewica dyskryminuje

Lewica głośno mówi o tolerancji i szanowaniu poglądów innych, a jednocześnie w drastyczny sposób te wartości łamie.

Uniwersytety nie dla nich

Świat akademicki powinien stać na straży wolności nauki, być otwarty na wymianę myśli, argumentów, analizę badań, ścieranie się różnych poglądów. Niestety, często tych zasad, stanowiących przecież o jego istocie, nie przestrzega.

Drastycznym przykładem dyskryminacji osób o konserwatywnych poglądach na wyższych uczelniach jest sprawa katolickiego publicysty Tomasza Terlikowskiego. Profesor Marek Wichrowski zaproponował mu pisanie habilitacji z bioetyki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Terlikowski uzgodnił z kierownikiem katedry etyki lekarskiej, że od lutego 2018 r. zacznie wykłady i będzie pisać pracę habilitacyjną. Jego wykształcenie i dorobek naukowy nie budziły zastrzeżeń. Jednak do zatrudnienia publicysty na WUM nie doszło. Zaprotestowała znana działaczka aborcyjna i była wicemarszałek Sejmu z Ruchu Palikota Wanda Nowicka. Wspierana przez lewicowo-liberalne środowiska i media argumentowała między innymi, że Terlikowski ma antyaborcyjne poglądy. W efekcie rektor uczelni nakazał zatrudnienie na jego miejsce innej osoby. Komentując to wydarzenie, Terlikowski wskazał na ideologiczne podłoże sprawy. – Czy mój doktorat z filozofii, moje publikacje w tej dziedzinie przestają się liczyć, bo jestem przeciwko zabijaniu dzieci? I czy aborcjoniści spod znaku Wandy Nowickiej i dziennikarze liberalno-lewicowych mediów są teraz kadrowymi na polskich uniwersytetach? Czy studenci medycyny nie mogą poznać innej opcji niż utylitarystyczna? Warto wiedzieć, jak wygląda wolność sumienia i debaty na polskich uniwersytetach – stwierdził.

Innym przykładem jest zagraniczna sprawa związana z dyskryminacją polskiego profesora. W kwietniu na Middlebury College w stanie Vermont miał odbyć się wykład prof. Ryszarda Legutki w związku z wydaniem w Stanach Zjednoczonych jego książki „Demony w demokracji: zapędy totalitarne w wolnych społeczeństwach”. Dzień przed przyjazdem prelegenta do USA władze uczelni wystąpienie odwołały. Zrobiły to pod wpływem protestów części profesorów i studentów uczelni, którym nie podobają się poglądy R. Legutki na temat multikulturalizmu i LGBT, a także to, że jest członkiem PiS. Według nich partia ta jest ugrupowaniem skrajnie prawicowym, ksenofobicznym, rasistowskim i homofobicznym. Paradoks sytuacji polega na tym, że w swojej książce polski naukowiec pisze o recydywie totalitarnego myślenia w społeczeństwach liberalno-demokratycznych. Jego doświadczenie na Middlebury College w pełni potwierdziło stawiane w publikacji tezy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama