Ekumenizm w działaniu

Trudno przyjąć Ewangelię, gdy brzuchy burczą z głodu. Zanim powiemy Afrykanom o Chrystusie, dajmy im wpierw jeść – mówią twórcy projektu.

Październik 2010. Iwona Nawrot z dziećmi z Burkina Faso w nowo powstającej szkole „B” w Pobe-Mengao   Archiwum Misji Serca i Ewangelii Październik 2010. Iwona Nawrot z dziećmi z Burkina Faso w nowo powstającej szkole „B” w Pobe-Mengao Dawniej nie przyszłoby im do głowy, że kiedyś znajdą się w Afryce, i to w jednej z najbiedniejszych jej części. – Jeśli dzieło jest Boże, a człowiek odpowiada pozytywnie, to Pan Bóg zatroszczy się o wszystko. Zdrowie, zdolności, osoby, a nawet o pieniądze – mówią Iwona i Jacek Nawrotowie.

Ona, żywiołowa i spontaniczna nauczycielka przedmiotów artystycznych; on spokojny i zrównoważony informatyk. Od czterech lat są koordynatorami projektu Misja Serca i Ewangelii, który sami stworzyli na rzecz mieszkańców Burkina Faso, ubogiego regionu północno-zachodniej  Afryki.

– Wszystko zaczęło się od spotkania z etnografem i podróżnikiem Lucjanem Buchalikiem w szkole, w której pracuję – opowiada Iwona. – Trwała kwesta pod patronatem UNICEF-u, a ja podeszłam do niego i zapytałam, czy te pieniądze, które z takim trudem zebraliśmy wraz z dziećmi, mają szansę trafić w centrum największej biedy i najważniejszych potrzeb. Odpowiedź jest szczera. Nie trafią. Dzieje się tak wskutek wszechobecnej korupcji, jaka panuje w Afryce. Jedyna realna pomoc może dotrzeć przez misje chrześcijańskie.

– To było jak impuls dla mnie – mówi Iwona. – Czułam, że Pan Bóg czegoś ode mnie oczekuje, a jednocześnie nie wiedziałam, w jakim zakresie i jakie są moje możliwości.

Przekroczyć bariery

Zwracają się o pomoc do ks. Grzegorza Giemzy, dyrektora Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła (CME) Ewangelicko-Augsburskiego, którego są członkami, a on pomaga im stworzyć projekt w ramach CME. – Nie myśleliśmy wtedy jeszcze o wyprawie na Czarny Ląd, ale o działaniach na rzecz realnej pomocy – mówią Nawrotowie.

Towarzyszy im niepewność, czy te projekty są zgodne z wolą Bożą. Ale lęki powoli mijają, gdy przychodzą konkretne efekty ich działań. – Bóg pokazywał, że jest z nami i troszczy się o to dzieło – uśmiecha się Jacek.

Już po pierwszym nieśmiałym apelu pojawia się spora grupa osób gotowych zaangażować się w projekt. Ekipa międzywyznaniowa. – Są z nami ewangelicy, katolicy, metodyści, zielonoświątkowcy – wymieniają małżonkowie. – Pan Bóg jest ponad podziałami, w swoich działaniach przekracza wszelkie bariery.

Rodzą się nowe pomysły. Zespół podejmuje konkretne zadania. Znajdują się ludzie gotowi pomóc, wesprzeć inicjatywę swoją pracą czy środkami finansowymi. Pierwsze projekty są realizowane.

– Kiedy udało się sfinansować utworzenie zakładu krawieckiego w wiosce Namsiguya, razem z zakupem maszyn i kolektora słonecznego (źródła energii), zdecydowaliśmy, że trzeba udać się na miejsce i osobiście sprawdzić, jak zostały wykorzystane te środki – opowiada Iwona.

To pierwsza wyprawa ekipy. I początek przyjaźni z mieszkańcami Afryki. – To wspaniali ludzie, nasi bracia i siostry – uśmiechają się Nawrotowie. – Na miejscu mieliśmy okazję przekonać się o rzeczywistym wymiarze biedy w Burkina Faso. Mimo tej biedy Afrykańczycy są radośni, serdeczni i wdzięczni.

Bóg i pająki

Projekt rozwija się. Wciąż pojawiają się nowe osoby, grupy, które chcą pomóc. – Pan Bóg tym wszystkim kieruje– mówi Iwona. – Jesteśmy nieustannie pod Jego ochroną. – Potrafiłam nawet stanąć ponad własną fobią przed pająkami – dodaje z uśmiechem.

– Bożej opieki doświadczyliśmy szczególnie podczas trzech wypraw do Afryki – opowiada Jacek. – Nikt z ekipy nie zachorował, nie zostaliśmy oszukani, nie zginął nam bagaż, a to podobno dzieje się często. Z Bożą pomocą znajdują się pieniądze na wyjazdy do Afryki, choć głównie finansujemy je z własnych zasobów.

Z inicjatywy Misji Serca i Ewangelii w Burkina Faso powstaje Rada Afrykańska – grupa koordynująca potrzeby mieszkańców i działania pomocowe. Tu podziały jeszcze widoczniej są przekraczane. Zespół tworzą chrześcijanie i muzułmanie. – Jest nawet kobieta chrześcijanka – mówi się Iwona.

– To wymagało wielkiego samozaparcia ze strony muzułmańskich mężczyzn – śmieje się Jacek. – Obecność na miejscu takiej grupy gwarantuje, że nasze działania trafiają w konkret. Teraz jednym z najważniejszych zadań jest budowa studni. Wierzymy, że z Bożą pomocą uda się je zrealizować.

 

Strona Misji Serca i Ewangelii: www.mse.org.pl

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.