Jedzie Królowa

Kiedy przez wieś Tychowo na północy Polski eskortowały Matkę Bożą wozy strażackie na sygnale, wszyscy mieszkańcy klęczeli przed domami. W pękających od tłumu kościołach od Syberii po krańce Polski tysiące ludzi przed ikoną częstochowską adoptowało już duchowo zagrożone aborcją dzieci. Tak będzie aż do Fatimy.

Ta największa akcja pro life w Europie ma zakończyć się na Boże Narodzenie w Portugalii. Już dziś wiadomo, że za rok ikona z Matką Bożą objedzie Stany Zjednoczone. Do kolejki zgłosiły się też kraje Ameryki Południowej, Afryka i Australia. Nie waham się napisać, że to przejmująca manifestacja wiary, dowód na głód Boga na naszej planecie. Jak inaczej określić widok wypełnionych po brzegi kościołów, do których z trudem można szpilkę włożyć? Czy klęczących na betonie i przydrożnych kamieniach ludzi, rzucających kwiaty przed ikoną Matki Bożej? I ukradkiem zwijane mokre od płaczu chusteczki. I donośne „My chcemy Boga”?

Klinika Matki Bożej

Godz. 17.55. Sanktuarium Niepokalanego Serca NMP w Szczecinie. Pani Bogusia Litwinionek biega od krawężnika do krawężnika. – Jeszcze nie jedzie – krzyczy z daleka do pani Jadzi Koperskiej. Obie należą do Odnowy w Duchu Świętym. Pani Bogusia jest w parafii odpowiedzialna za kwiaty, Jadwiga za kronikę. – To wielkie dla nas wydarzenie, że Matka Boża nas osobiście odwiedzi – mówią. Witają się z każdym wchodzącym do kościoła. Ludzie tu jakby byli wielką rodziną. Dzieci z kwiatami z nogi na nogę przestępują. Proboszcz intonuje „Maryjo, Królowo Polski”. Po chwili chwyta za komórkę: gdzie jesteście? Matka Boża po raz pierwszy od Władywostoku ma spóźnienie. Ale gęsty tłum odmawia Różaniec. Wreszcie na horyzoncie oślepiające światła motocykli. – Jedzie! – biegnie pani Bogusia. Słońce odbija się od gigantycznej pancernej szyby za którą umocowano ikonę. Ludzie klękają, rzucają kwiaty. Rozlega się bicie dzwonów. Za kierownicą prowadzącego plandekę z ikoną auta 19-letni Bogusław Kowalewski. Czarne okulary, wyprostowany, z dumą wjeżdża na plac kościelny. Potem z kuzynem wyskakują z wozu. Z czarnego dżipa oblepionego zdjęciami dzieci w łonie matki i wizerunkami Częstochowskiej wybiega Lech Kowalewskisenior. Operacja otwarcia pancernych szyb i wyniesienie ikony są skomplikowane. Pot spływa po twarzy Bogusława i jego ojca. Tak za każdym razem, czasem po dziesięć i więcej razy dziennie. Ewa Kowalewska, koordynatorka peregrynacji, opiera się o dżipa. Ikona wprowadzana jest przy gromkim „Maryjo, Królowo Polski” do kościoła. – Nie mam siły, teraz nie wchodzę – mówi Kowalewska. Z mężem jadą za ikoną od Syberii. Na trasie na kolanach laptop – pani Ewa relacjonuje podróż na żywo na stronach HLI (Human Life International), zamieszcza zdjęcia. Co chwilę dzwoni ktoś z mediów. Bez pani Ewy nawet policja nie może ruszyć. Cały dzień, od świtu do późnej nocy, Kowalewscy jadą za ikoną. Zatrzymują się w kościołach, na Msze, adoracje. Ale o północy w kościele św. Jana Chrzciciela pani Ewa jest nadal uśmiechnięta – mimo że czasu na odpoczynek było może z 15 minut. Abp Dzięga zaprasza ją na honorowe miejsce przy ołtarzu. – To wszystko pani Ewa „namieszała”! – śmieje się. Kilka razy w ciągu dnia Ewa Kowalewska słyszy akt zawierzenia Maryi cywilizacji życia i miłości. – I za każdym razem ciarki mnie przechodzą – mówi. – Dwa miliardy ludzkich istnień pochłonęła aborcja na świecie. Każdego dnia ginie 50 tys. istot! Najbardziej poruszające było, jak dr Tadeusz Wasilewski czytał to w katedrze białostockiej: „Ludzkie dziecko staje się produktem nowoczesnej technologii, dawcą komórek i organów. »Wytwarza się« dzieci o określonych cechach, pozostałe poddając selekcji. Setki tysięcy zamrożonych poczętych dzieci czeka w ciekłym azocie pomiędzy życiem a śmiercią. Kolejne kraje legalizują eutanazję. Narasta atak na małżeństwo i rodzinę. Międzynarodowe prawo stanowione przez ludzi odmawia ochrony prawnej życiu poczętego dziecka”. Ginekolog, twórca pierwszej polskiej kliniki naprotechnologii, który kiedyś pracował w programie in vitro, zawierzył teraz Maryi poczęte życie, prosił o pomoc w bronieniu niewinnych istot. – To dopiero działanie Matki Życia! Nie mieliśmy tego w planie, ale ikona podjechała pod klinikę Napromedica, to znak, że to jest Jej klinika – dodaje Kowalewska.

Okno do Boga

Wasilewski wsiadł potem z żoną za kierownicę swojego samochodu, do Wejcherowa prowadził przyczepę z ikoną. Life-mobil z pancernymi szybami waży tonę. – Ale o dziwo nie czujemy obciążenia – mówi Bogusław – a spalanie w najgorszym razie 10 l na sto kilometrów. Na trasie jakieś pięć. Miodzio! – śmieje się młody kierowca. Syn Kowalewskich sam zgłosił się do prowadzenia samochodu na dłuższym odcinku z Maryją. Ma swoje intencje. – To jest niesamowite jak tysiące ludzi na trasie klękają. Jednak kochają Matkę Boża, to Ktoś ważny. Nie dam sobie już wmówić, że świat odrzuca Boga. – Ludzie tęsknią, to widać – mówi Kowalewska. – Od Władywostoku najbardziej charakterystyczne jest to, że płaczą. To chwyta za serce. Ludzie wypłakują się Matce. To wyraz miłości do Niej. W katedrze w Białymstoku jedna z kobiet tak szlochała, że aż ją przytuliłam. Bo co więcej. W kościołach ścisk. Nie wszyscy mogą wejść. – Wystarczy, że byłyśmy, widziałyśmy, że sercem przytuliłyśmy się – mówią mi szczecinianki. – Chodzi o to by połączyć modlitwą cały świat. Wrażenie robi też bliskość ikony. Co ciekawe, dużo katolików biegnie w Szczecinie do prawosławnej cerkwi. Tam, zgodnie ze zwyczajem, ikonę można dotknąć, pocałować. – To nazywa się przyłożyć się do ikony – tłumaczy Kowalewska. – Tak było we wszystkich miastach Rosji, Litwy, Białorusi. Tam dobrze rozumieją teologię ikony. To okno do Boga. Kapłani na wschodzie nieśli tam nad leżącymi ludźmi wizerunek Maryi. Ikona tam „płynie” nad nimi. Ludzie w cerkwi kłaniają się Jej do ziemi. Ikona częstochowska jest wyjątkowo czczona w Rosji. Nie bez kozery Cyryl I w czasie pobytu w Polsce właśnie tę ikonę podarował abp. Michalikowi. Jest nawet taka przepowiednia jednego ze świętych prawosławia, że aby Rosja się nawróciła, patriarcha musi modlić się przed ikoną częstochowską, tzw. Łukaszową (tradycja mówi, że namalował ją św. Łukasz na desce ze stołu z domu Maryi). – Bardzo mnie to poruszyło – mówi pani Ewa. – Wiele już ikon przekazaliśmy na wschód, ta jednak trafiła w ręce obrońców życia. Maryja ma czuwać, by urodziło się każde poczęte dziecko. Jednoczy chrześcijan wokół idei obrony życia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.