Zakaz wyciągania pistoletów

O tym, po co robić coś razem, skoro możemy zrobić to samodzielnie z Andrzejem Sionkiem rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Bartłomiej I powiedział: „Jedność Kościoła jest możliwa. Nie doczeka tego moje pokolenie, ale przyszłe z pewnością”. Papież Franciszek dodał: „Bóg dokończy cudu chrześcijańskiej jedności”. Andrzej Sionek też w to wierzy?

Andrzej Sionek: Nie mamy żadnej innej alternatywy. Jeżeli nie będzie jedności Kościoła, to nas po prostu nie będzie. Stracimy rację naszej zasadniczej misji, do której zostaliśmy powołani: „abyśmy byli jedno”. Po co? Po to, „by świat uwierzył”. Po co światu podzielony, popękany Kościół? Może dojdzie do takiej desperacji, takiego upokorzenia, że w końcu zrozumiemy, że nie ma innej drogi?

Poznałem kilka osób, które w Lanckoronie skutecznie wyleczyły się ze swoich antyekumenicznych zapędów. Jak wy to robicie?

Słuchamy Kościoła. Ekumienia była ruchem, który doprowadził do soboru. Po soborze była pewnym ruchem odnowy, ale od szeregu lat jest ona częścią uczniostwa katolickiego. To niejedyna z opcji w życiu katolika. Serce pojednane i stworzone dla jedności chrześcijan to wymóg katolickiego uczniostwa.

Wymóg? Myśli Pan, że Jan Kowalski nosi w sobie pragnienie jedności? 

Niestety ten proces przemiany mentalności czy, jeszcze głębiej sięgając, przemiany serca jest w nas wciąż powstrzymywany. Górę biorą lęki, wątpliwości, bierność, rozdrapywanie ran. Tymczasem młodzi ludzie tęsknią za tymi, którzy mają serce „ustawione” dla jedności całego Ciała Chrystusa. Dziś „być albo nie być” chrześcijan w Europie to albo dać wspólne świadectwo Chrystusowi, albo zniknąć z mapy. Jeśli nie posłuchamy Ducha i nie podejmiemy trudu nawrócenia, pozostaniemy przez jakiś czas w sytuacji poprawności politycznej: krępującej ciszy, spirali milczenia.

To jednak tykająca bomba, do której łatwo dobiorą się demony przyszłości. Walka o jedność w Kościele, o jedność ponad barierami narodowościowymi, czy denominacyjnymi jest tak naprawdę walką o wywyższenie Jezusa.

Ten podział chrześcijan jest faktycznie tak wielkim zgorszeniem?

Oczywiście! Zgorszeniem jest już to, że zgodziliśmy się żyć w świecie podziału. To przekreślenie Ewangelii. Znamieniem uczniów rabbiego Jeszui była przecież dewiza: „Patrzcie, jak oni się miłują”. To właśnie odróżniało tych uczniów od uczniów wszystkich innych nauczycieli! W momencie gdy nie zabiegamy o jedność, nasza ewangelizacja jest zwykłym biciem piany. „Bracie, dobrze biegniesz, ale… obok drogi”. Mistrz wyraźnie zapowiedział: bądźcie jedno, „aby świat uwierzył”. To nie jest opcja…

Słyszałem licytacje: katolicy zorganizowali prężne spotkanie z o. Bashoborą na Stadionie Narodowym, a protestanci wynajęli mniejszy stadion Legii. Część środowiska alergicznie reagowała na to drugie wydarzenie...

To ogromny grzech naszego Kościoła. Chełpiąc się liczbami uważamy, że nad Wisłą można nie podnosić problemu braku jedności. Tymczasem w kontekście całego ciała Jezusa ta postawa promieniuje na to, jak świat postrzega Kościół w Polsce.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
  • Pechwil
    22.10.2014 11:26
    Popieram Andrzeja. Miałem przyjemność w latach 90 tych uczestniczyć w spotkaniach w Lanckoronie i tam pierwszy raz spotkałem się z ekumenizmem, gdzie razem z braćmi protestantami mogliśmy wspólnie (może jeszcze trochę nieufnie) uwielbiać naszego Pana Jezusa Chrystusa. Od tamtego czasu spotkałem wielu braci z różnych kościołów, modliliśmy się wspólnie i wspólnie podejmowaliśmy różne działania na rzecz jedności. Błogosławię Andrzejowi i pracy którą wykonuje.
  • jeden powszechny
    22.10.2014 13:36
    "Jedność Kościoła jest możliwa. Nie doczeka tego moje pokolenie, ale przyszłe z pewnością”

    Z tego zdania logicznie wynika, że Kościół jest podzielony. Jeśli tak...to w ogóle go nie ma. Zdanie z Ewangelii - "bramy piekielne Go nie przemogą", nie sprawdziło się, nastąpił jakiś podział i nie wiadomo gdzie szukać prawdy bo nigdzie jej nie ma.

    Wiara w jeden powszechny i apostolski Kościół jest bezprzedmiotowa ponieważ wg tego pana od ekumenizmu takiego Kościoła nie ma i trzeba na niego czekać, może się pojawi.

    Albo uznajemy, że przedmiotem wiary jest Kościół katolicki, zatem inne grupy, zgromadzenia itp, nie są chrześcijańskie. Albo credo i Ewangelia nie mają sensu.
  • gut
    22.10.2014 21:55
    Youcat - Katechizm Kościoła Katolickiego dla Młodych: >>> Wolność religijna: prawo każdego człowieka do wyboru i praktykowania religii zgodna z własnym sumieniem. Uznanie wolności religijnej nie oznacza jednak, że wszystkie religie są na równi prawdziwe.

    Benedykt XVI: "Kościół nie powinien nigdy zadowalać się liczbą tych, do których w pewnym momencie dotarł, i mówić, że pozostali mają się dobrze (...) Kościół nie może zamykać się we własnym wygodnym środowisku. Została mu powierzona misja uniwersalna..."
  • vanitas
    22.10.2014 22:01
    Fajny artykuł - zupełnie jak antyteza encykliki Piusa XI "Mortalium Animos":
    "(...)Niektórzy tym łatwiej dają się uwieść złudnym pozorom słuszności, gdy chodzi o popieranie jedności wszystkich chrześcijan. Czyż nie jest rzeczą słuszną - wciąż się to powtarza, - ba - nawet obowiązkiem, by wszyscy, którzy wyznają imię Chrystusa, zaprzestali wzajemnych oskarżeń i raz przecież połączyli się we wspólnej miłości? Gdyż, któżby się ośmielił powiedzieć, że miłuje Chrystusa, jeśli wedle sił swoich nie stara się urzeczywistnić życzenia Chrystusa, który prosi Ojca, by Jego uczniowie byli "jedno" ("unum")?(1). A czyż ten sam Chrystus nie chciał, by Jego uczniów poznawano po tym, że się wzajemnie miłują i aby tym różnili się od innych: "In hoc cognoscent omnes, quia discipuli mei estis, si dilectionem habueritis ad invicem" (Po tym poznają wszyscy, że jesteście moimi uczniami, jeżeli będziecie się wzajemnie miłowali")?(2). "Oby - tak dodają - wszyscy chrześcijanie byli "jednio"! Mieliby przecież większą możność przeciwstawiać się zarazie bezbożności, która z dnia na dzień coraz to bardziej się rozprzestrzenia i coraz to szersze zatacza kręgi i gotowa obezwładnić Ewangelię". W ten i podobny sposób rozwodzą się ci, których nazywają wszechchrześcijanami (panchristiani). A nie chodzi tu tylko o niezliczone i odosobnione grupy. Przeciwnie, powstały całe związki i rozgałęzione stowarzyszenia, którymi zazwyczaj kierują niekatolicy, chociaż różne wiary wyznający. Poczynania te ożywione są takim zapałem, że zyskują niejednokrotnie licznych zwolenników i pod swym sztandarem zgrupowały nawet potężny zastęp katolików, których zwabiła nadzieja unii, pojednania chrześcijaństwa, co przecież zgodne jest z życzeniem Świętej Matki, Kościoła, który wszak niczego bardziej nie pragnie, jak tego, by odwołać swe zbłąkane dzieci i sprowadzić je z powrotem do swego grona. W tych nęcących i zwodniczych słowach tkwi jednak złowrogi błąd, który głęboko rozsadza fundamenty wiary katolickiej.

    Ponieważ więc sumienie Naszego Urzędu Apostolskiego każe Nam nie dopuścić do tego, by owczarnia Pana uległa zgubnym złudzeniom, odwołujemy się do Waszej gorliwości, Czcigodni Bracia, byście nie omieszkali zwrócić baczną uwagę na to zło, (...)"


    „Dlaczego jej mury zburzyłeś, tak że zrywa z niej [grona] każdy, kto przechodzi drogą, że ją niszczy dzik leśny, a polne zwierzęta obgryzają?”
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.