Zakaz wyciągania pistoletów

O tym, po co robić coś razem, skoro możemy zrobić to samodzielnie z Andrzejem Sionkiem rozmawia Marcin Jakimowicz.

Jak mamy rozmawiać o ekumenizmie, skoro sami jesteśmy podzieleni? To w Krakowie po raz pierwszy na ewangelizację wyszli ludzie zakorzenieni w Odnowie i Drodze Neokatechumenalnej. 

Wiem, ile trzeba było przeżyć, nasłuchać się, przecierpieć, by do tej ewangelizacji doszło… Wiem, ile ci ludzie musieli poświęcić, by stanąć razem. Syndrom podziału przebiega nie tylko na zewnątrz Kościoła, ale i przez samo serce tych ruchów. One nie szukają siebie nawzajem. Ile razy słyszałem: „Czy wychodząc razem na ewangelizację, nie zdradzamy przypadkiem naszego charyzmatu?”. A gdzie – pytałem się – priorytet, czyli budowanie królestwa Bożego? Nie budujemy przecież własnych królestw! Dlatego jako podtytuł tego ewangelizacyjnego forum wybraliśmy niezwykle drogą mi dewizę: „Nie rób sam tego, co moglibyśmy zrobić razem”. Bóg bardzo uważnie obserwuje nas w naszych wyborach...

Zadaję sobie pytanie, czy chełpiąc się różnorodnością zgromadzeń, instytucji, zachwycając się naszymi „lokalnymi charyzmatami”, nie pogłębiamy podziałów. Czy jest to różnorodność dostatecznie pojednana? Jeżeli jest w nas chęć porównywania się z innymi, wywyższania się, współzawodnictwa, to jest to materia, którą Bóg się brzydzi. Proces pojednania przez wywyższenie Jezusa musi się najpierw dokonać w samym ciele Kościoła katolickiego.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |