Świadkowie

- Jezus oddał życie również za ciebie! - mówiła s. Helena do islamisty, kiedy przystawiał jej lufę do gardła.

Do maleńkiego kościoła Saint-Étienne w okolicy Rouen 26 lipca w trakcie porannej Mszy św. wtargnęło dwóch dżihadystów. W Eucharystii uczestniczyły trzy zakonnice, a także troje świeckich. Zamachowcy zamordowali odprawiającego Mszę księdza, Jacques a Hamela. Jednej z szarytek, siostrze Danielle, udało się uciec i sprowadzić pomoc. Po 45 minutach horroru policja zastrzeliła islamistów. Świadkowie zamachu w Saint-Étienne du Rouvray dopiero teraz opowiedzieli o swoich przeżyciach. Ich relacja jest świadectwem wiary. W obliczu śmierci, w zderzeniu ze złem nie tylko zachowali zimną krew, ale też próbowali ewangelizować zamachowców.

– Boi się pani umrzeć? – rzucił Adel Kermiche do siostry Heleny. – Nie – odpowiedziała. 19-letni zamachowiec spojrzał na nią zdziwiony: – Jak to? Czemu się nie boisz? – Bo wierzę w Boga i wiem, że będę szczęśliwa – odparła zakonnica. – Ja też wierzę w Boga i nie boję się śmierci – krzyknął islamista, cały czas celując w jej głowę.

Obok szarytki siedziała Janine Coponet, kurczowo ściskając w dłoniach różaniec. 80-letnia mieszkanka Rouen wpatrywała się w broczącego krwią na posadzce kościoła swego męża Guya. Za dwa dni mieli z dziećmi i wnukami obchodzić 63. rocznicę ślubu. Ks. Jacques Hamel od kilku minut leżał z poderżniętym gardłem na ołtarzu.

Zdać się na Boga

- Znasz Koran? - zwrócił się jeden z islamistów do s. Heleny.
- Tak, przeczytałam Koran. I to, co mnie uderzyło, to sury, które mówią o pokoju – odparła ze spokojem zakonnica.
- Pokój? Jak będziesz w telewizji, to powiesz im wszystkim: dopóki będą bomby spadać na Syrię, będą też zamachy we Francji. Każdego dnia! - krzyczał Adel Kermiche.

- Nie dam już rady, czy mogę usiąść? - przerwała ich rozmowę Janine Coponet. Od 45 minut stała, ledwo trzymając się na nogach, i wpatrywała się w swego konającego, jak sądziła, męża.
- Oczywiście, proszę pani - złagodniał islamista. Podał Janine jej laskę i pomógł usiąść. Dzwon na wieży kościelnej wybijał 10.30.

- Najgorsze miałem za sobą. Filmowanie, jak podrzynali gardło mojemu przyjacielowi, ks. Jacquesowi - opowiada mąż Janine w rozmowie z tygodnikiem „Famille Chretienne”. - „Dziadek, ani ci ręka nie zadrżała” - pamiętam komentarz tych chłopaków, gdy obejrzeli film. Odwróciłem się do jednego z nich i zapytałem, czy ma dzieci. „Pomyśl o twoich rodzicach, jesteś na niedobrej drodze, serce pęknie im z bólu” - powiedziałem. I wtedy przyłożył mi z całej siły pięścią w twarz, chwycił za kark i zawlókł na ołtarz. Wszystko tonęło w czerwieni, nie zdawałem sobie sprawy, że to moja krew. Nagle poczułem ukłucia nożem w ramię, w plecy i w gardło. I padłem. „Boska ręka nad panem zawisła - powiedział mi potem lekarz - bo żaden z poważnych organów nie został naruszony. To cud!”.

87-letni Guy jest bardziej przerażony wizją, że za chwilę na jego oczach islamiści zamordują mu żonę. - Oddałem Janine natychmiast w modlitwie świętej Teresie z Lisieux. Całe życie przeleciało mi przed oczami – mówi francuskiemu tygodnikowi. - Ale nigdy przedtem nie byłem tak radosny i napełniony pokojem. Całkowicie. Nie czułem żalu ani pretensji, jedynie miłość. Wypełniała mnie całego. To był moment największego szczęścia w moim życiu.

- Byłam przekonana, że mąż nie żyje - mówi tej samej gazecie Janine. - Ale nie potrafiłam wydusić z siebie łez. Płakała za to potem policjantka, która chwyciła mnie i wyprowadziła szybko z kościoła, schowałyśmy się za policyjnym wozem. Dopadły nas już tylko okrzyki tych chłopców: „Allahu akbar”, a potem strzały.

Guy wspomina, że leżał i sądził, że umiera. Modlił się resztkami sił do brata Karola de Foucauld, który też zginął z rąk muzułmanów. Ocalony podkreśla, że w takiej chwili jedyne, co zdaje egzamin, to oddanie się Bogu. – Całkowite. Na wzór Matki Bożej. Modliłem się do Niej wtedy jak nigdy przedtem w życiu. I czułem, że jestem w dobrych rękach. Razem z Maryją byłem gotów powiedzieć na zakończenie życia „Amen”.

Siostra Danielle, której udało się uciec z kościoła, kiedy islamiści mordowali kapłana, mimo swoich ponad 70 lat biegła wtedy jak nastolatka. Należy do Zgromadzenia Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo. Pracuje z rodzinami muzułmańskimi, pomaga im w integracji. Doskonale zna rodziców Adela Kermiche. - Teraz są całkowicie zagubieni - opowiada „Famille Chretienne”. – Nie mogą pojąć, jak ich syn mógł dokonać takiego aktu barbarzyństwa.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama