Krzyż Arabów

Najstarszą księgą w języku arabskim nie jest Koran, ale chrześcijańskie księgi liturgiczne. O tym, co odkryli arabscy i francuscy naukowcy, nie dowiedzą się jednak uczniowie w Arabii Saudyjskiej.

W 2013 r. wielki mufti Arabii Saudyjskiej, szejk Abdul Aziz bin Abdullah, powiedział: „Należy zburzyć wszystkie kościoły na Półwyspie Arabskim”. Po licznych protestach chrześcijan „złagodził” stanowisko i powiedział, że jest tylko za zakazem budowania nowych świątyń.

Walka z pamięcią

Opinia najwyższego autorytetu religijnego w Arabii Saudyjskiej nie jest niczym zaskakującym. Ziemia, na której znajdują się najświętsze dla islamu miejsca, „nie może tolerować” obecności świątyń, symboli i jakichkolwiek śladów obecności innych religii. Kłóciłoby się to z muzułmańską narracją, zgodnie z którą okres poprzedzający nadejście Mahometa i powstanie islamu to czas ciemnoty, zacofania, życia w nieświadomości (arabskie dżahilijja).

Problem w tym, że przeczą temu wszelkie możliwe badania historyczne, archeologiczne i językowe. Łącznie z odkryciami naukowców arabskich, którzy – wspólnie z Francuzami – w 2014 r. odkryli na terenie Arabii Saudyjskiej inskrypcje skalne z imionami chrześcijańskich męczenników i krzyżami. Dowiedzenie, że alfabet arabski, a tym samym język, w którym spisano Koran, ma swoje nieislamskie korzenie, ba, że przed islamem prawdziwą cywilizację – a nie żadne „wieki ciemne” – tworzyli chrześcijanie i arabscy wyznawcy judaizmu, było newsem, który został mocno ocenzurowany w arabskich mediach, a zwłaszcza saudyjskich. Podano tylko, że odkryte inskrypcje wskazują na brakujące ogniwo między „islamskim alfabetem arabskim” a wcześniej stosowanymi w tym regionie alfabetami. Próba zacierania śladów po społecznościach żydowskich i chrześcijańskich na Półwyspie Arabskim jest oczywiście elementem walki o pamięć. Przed czasami Mahometa na terenie dzisiejszej Arabii Saudyjskiej i Jemenu cywilizację z bogatą literaturą, sztuką i językiem, a także znakomicie zorganizowanymi strukturami kościelnymi tworzyło królestwo Himjarytów, którego elity i zwykli mieszkańcy wyznawali judaizm oraz chrześcijaństwo. Dzisiejsza monarchia saudyjska woli jednak nie pamiętać o swoich problematycznych ideowo poprzednikach.

Kłopotliwe odkrycia

Nie jest przypadkiem, że temat ten przypomniały w ostatnich tygodniach m.in. media izraelskie. W kontekście ciągle aktualnych sporów o status Jerozolimy i – szerzej – Państwa Izrael (większość krajów muzułmańskich nie uznaje jego prawa do istnienia) historia islamskiej walki z pamięcią o żydowskich i chrześcijańskich śladach obecności na terenach zdominowanych dzisiaj przez muzułmanów wydaje się jeszcze wymowniejsza. Zwłaszcza że walka z pamięcią dotyczy również miejsc – jak Izrael i sama Jerozolima – w których próba udowodnienia nieobecności lub „wtórności” judaizmu i chrześcijaństwa w stosunku do islamu wydaje się zadaniem szczególnie karkołomnym. Tak jak w przypadku Jasera Arafata, najbardziej znanego przywódcy Autonomii Palestyńskiej, który jeszcze w 2000 r., podczas rozmów pokojowych w Camp David, podważał fakt istnienia świątyni Salomona w miejscu Wzgórza Świątynnego przed zbudowaniem Kopuły na Skale…

O ileż „naturalniejsze” są próby zatarcia pamięci tam, gdzie tylko odważnym specjalistom udaje się odkryć ślady dawnej cywilizacji judeo-chrześcijańskiej, jak stało się to właśnie na terenie Arabii Saudyjskiej. W najstarszym izraelskim dzienniku „Haaretz” ukazał się niedawno publicystyczno-historyczny tekst pod znamiennym tytułem: „Przed islamem: gdy Arabia Saudyjska była żydowskim królestwem”. Autor powołuje się na wspomniane wcześniej odkrycia ekspedycji francusko-saudyjskiej, która badając inskrypcje skalne w południowej części Arabii Saudyjskiej, ogłosiła, że odkryła najstarsze teksty napisane alfabetem arabskim, pochodzące z 470 r. naszej ery. Publicysta „Haaretz” dodaje: „Ale robili to bardzo cicho, być może dlatego, że kontekst powstania odkrytych tekstów jest dla niektórych czymś zawstydzającym”.

Judeo-‑chrześcijańska Arabia

Sprawa dotyczy arabskich inskrypcji wyrytych w miękkim piaskowcu w górskich przełęczach wokół Bir Himy – w miejscu położonym około 100 kilometrów na północ od Nadżranu. Odkrycie, że tutaj znajdują się litery alfabetu arabskiego, dokładnie tego samego, którym posłużono się, pisząc Koran, było tym bardziej sensacyjne, że dotąd najwcześniejsze starożytne inskrypcje wykorzystujące arabskie pismo datowano na co najmniej pół wieku później i wszystkie znaleziono na terenie Syrii. Odkrycie musiało być tak dużym wstrząsem dla arabskich badaczy, że cenzura do dziś robi swoje, jak się okazuje, również w wielu publikacjach zachodnich. Trudno znaleźć w internecie oryginalne zdjęcia inskrypcji, nawet autor tekstu „Haaretz” przyznaje, że dotarł do starannie ukrytych szczegółów w 100-stronicowym raporcie opublikowanym przez francuską Académie des Inscriptions et Belles-Lettres, która patronowała badaniom francusko-arabskiej ekspedycji.

Jednym z głównych powodów „zgorszenia” odkryciami był arabski tekst, zapisany na dużym, prostokątnym kamieniu, w którym pojawia się imię „Thawban, syn Malika” oraz duży, niewątpliwie chrześcijański krzyż. Ten sam krzyż zresztą pojawia się systematycznie na innych podobnych inskrypcjach z mniej więcej tego samego okresu. Saudyjczycy musieli więc przełknąć nie tylko informację, że przynajmniej jakieś 150 lat przed powstaniem islamu i spisaniem Koranu święty język arabski był już używany, to jeszcze fakt, że był on używany zarówno w chrześcijańskim, jak i żydowskim kontekście. Thawban był najprawdopodobniej chrześcijańskim męczennikiem, który odmówił wyrzeczenia się wiary w Chrystusa, gdy znaczna część elit królestwa Himjarytów przyjęła judaizm.

Ani Koran, ani późniejsza tradycja muzułmańska nie wspominają w ogóle o obecności społeczności żydowskich i chrześcijańskich na Półwyspie Arabskim w czasach Mahometa. Krótko mówiąc: dopiero prorok islamu przyniósł do tego regionu – ciemnego, zacofanego, pełnego analfabetów i wyznających bożków barbarzyńców – cywilizację i wiarę w jednego Boga, Allaha. Tymczasem z najstarszych arabskich ksiąg z tamtych rejonów, które nie są księgami islamu, ale chrześcijańskimi księgami liturgicznymi, wynika jasno, że arabskie słowo Allah, oznaczające Boga Jedynego, było używane przez tamtejszych chrześcijan. To wymazanie przedislamskiej cywilizacji można też rozumieć niekoniecznie jako chęć zakłamywania historii, ale bardziej jako podkreślenie, że to dopiero Mahomet (islam) przyniósł Arabom pełne oświecenie i poznanie Boga.

Nie jest jasne, ilu mieszkańców królestwa przyjęło judaizm (ok. 380 roku) i jaka była jego forma. Można jednak powiedzieć, że według chrześcijańskich kronikarzy około 470 r. chrześcijanie z Nadżranu cierpieli prześladowania ze strony już wyznających judaizm Himjarytów. Ks. prof. Krzysztof Kościelniak, wybitny znawca świata islamu i chrześcijańskiego Orientu, w swoim tekście o chrześcijańskim piśmiennictwie arabskim przed Mahometem i jego wpływie na islam („Analecta Cracoviensia” nr XXXV, 2003) pisze m.in. o doskonale zorganizowanych strukturach Kościoła w czasach, które miały być rzekomo okresem zacofania i pogańskiej ciemnoty. „Kościół pośród Arabów przed powstaniem islamu był dobrze zorganizowany. Miał własną hierarchię, metropolie, biskupstwa oraz wspólnoty monastyczne”.

Allah dla każdego

Można nawet dowieść wpływu językowego arabskiego chrześcijaństwa na tworzący się później islam. Widać to zwłaszcza na przykładzie słowa Rahman, uważanym za typowo islamski termin, gdy tymczasem arabscy chrześcijanie na długo przed Mahometem używali go na określenie Boga Ojca. „O nośności chrześcijańskiego terminu Rahman świadczy zapożyczenie go przez Mahometa, który uczynił z niego jedno z podstawowych określeń Boga w swojej teologii. Odbyło się to jednak na zasadzie wybiórczości, ponieważ – jak wiadomo – Mahomet zdecydowanie sprzeciwił się trynitarnej koncepcji Boga” – pisał ks. Kościelniak. Jeśli dodać do tego absolutnie rewolucyjne – z punktu widzenia muzułmanów – odkrycie, że także słowo Allah Mahomet zapożyczył od arabskich chrześcijan, to można zrozumieć działania Saudyjczyków, którym nie pali się do rozpowszechniania wiedzy o przedislamskich czasach na Półwyspie Arabskim. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
  • wujek_Olek
    24.01.2018 14:48
    Bardzo ważny artykuł, czytałem też ten źródlany na stronach Haaretz z 29.11.2017. Wskazuje na wspólne Islamowi i naszej "nowoczesności" zakłamanie. Jedni i drudzy twierdzą, że to dopiero oni przynieśli ludzkości wolność i prawdę, wymagając (za to?) ślepego poddaństwa. A przecież wiemy, że antyczność i średniowiecze nie były "ciemne", jak i wiemy, że przed Islamem było chrześcijaństwo i judaizm. I wiemy, że jedni i drudzy swoje "prawdy" głosili ogniem i mieczem, już na samym początku (tam Mahomet, tu Luther i Robespierre). Dając sie przez naszych "nowoczesnych postępowców" dalej okłamywać, staniemy sie wkrótce ich Abdullah, niewolnikami.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.