Budapeszt 2001: Pięć dni w Budapeszcie

27. XII. Czwartek
Od dwóch godzin jesteśmy w drodze. Pięćdziesięcioosobową grupą wyruszyliśmy autokarem z Torunia. Jedziemy do Budapesztu na Europejskie Spotkani Młodych, po drodze "zajrzymy" jeszcze do Wiednia. Atmosfera w autobusie świąteczna, za oknem przesuwają się miasteczka i wsie, wiele domów pięknie oświetlonych bożonarodzeniowymi, kolorowymi światełkami. Pomimo ostrzegawczych komunikatów o trudnych, zimowych warunkach bez trudu docieramy do przejścia granicznego w Cieszynie. Jest już rano. Miły polski pogranicznik pyta, na jaką ilość pielgrzymów mają się przygotować celnicy. Wyjaśniamy, że na dużą. Mijamy ośnieżone Czechy i wjeżdżamy do Austrii. Podróż odbywa się bez przeszkód. Wkrótce wita nas Wiedeń i strzeliste wieże katedry św. Stefana. Zmarznięci turyści bardziej niż atrakcji turystycznych szukają ciepłych, przytulnych miejsc. Z trudem udaje się znaleźć wolny stolik w jednej z wiedeńskich kafejek. Zamawiamy cappuccino i Apfelstrudel. Inni, pozostali na zewnątrz, raczą się grzańcem, którego smak nie zmienił się chyba od czasów Franza Josepha. Brakuje jeszcze walca Johanna Straußa. Opuszczamy Wiedeń nocą, by nad ranem dotrzeć do celu naszej podróży.

28. XII. Piątek
Do Budapesztu przyjechało nas prawie 70 tys., głównie z Europy Centralnej i Wschodniej: 27 tys. Polaków, 4 tys. Włochów, 4 tys. Rumunów, 2,5 tys. Niemców, 2 tys. Francuzów. Są też pielgrzymi z krajów bałtyckich i bałkańskich. Spotkania odbywają się w specjalnie przygotowanych halach wystawowych Hungexpo. Są ogrzewane i przestronne. Mieszczą bez trudu liczną rzeszę przybyłych. Pomimo chłodu i nie najlepszej pogody uderza gorąca i radosna atmosfera
Zakwaterowano nas w miejscowości Aszód, 50 km od centrum Budapesztu. Jedzie się tam godzinę pociągiem z dworca Keleti (który w latach gierkowskiego dobrobytu był punktem docelowym polskich wycieczek handlowych). Śpimy w nowym Gimnazjum Ewangelickim, na poranną modlitwę chodzimy do małego katolickiego kościółka. Miejscowy proboszcz opowiada, że obok siebie żyją tu katolicy i protestanci. Taki praktyczny ekumenizm.
Wieczorem pierwsza wspólna modlitwa w halach Hungexpo. Do przybyłych ciepłe słowa kieruje Brat Roger: "Istotą wszelkich poszukiwań pokoju jest umiłowanie drugiego człowieka" – mówi wyciszonym, miękkim głosem założyciel Taizé – "Kochaj i powiedz to swoim życiem". Węgierski kardynał, Laszlo Paskai, wspomina, jak on sam przed trzydziestu laty jako młody człowiek jeździł do Taizé. Dziś, 45 lat po tragicznej rewolucji 1956 roku, Taizé przyjechało do stolicy jego kraju.



«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...