Po co ten dialog?

W dialogu katolicko-zielonoświątkowym spotkały się dwie najliczniejsze chrześcijańskie tradycje – najstarszy Kościół i ruch złożony z Kościołów istniejących nie więcej niż sto lat – które w przeszłości patrzyły na siebie podejrzliwie i nieufnie.

Na zakończenie trzeciego etapu rozmów katolicy i zielonoświątkowcy dostrzegli więc wartość jedności, bycia razem przed Bogiem. Cecil Robeck – podsumowując dialog katolicko-zielonoświątkowy z lat 1972-1989 – stwierdził, że jego pierwszą fazę można określić jako wprowadzającą, drugą jako kontrowersyjną, a trzecią jako dojrzałą. W pierwszym etapie wskazano i scharakteryzowano zagadnienia, które – jako budzące najwięcej emocji we wzajemnych relacjach między partnerami – należy przedyskutować w dialogu. Dyskusje prowadzone w ramach drugiego etapu dotyczyły kwestii najbardziej różniących katolików i klasycznych zielonoświątkowców. Wówczas też sformułowano najwięcej rozbieżności. Uzgodnienia przyjęte w trzeciej fazie C. Robeck uznał za najbardziej dopracowane.

Złamane reguły

Kardynał Willebrands – na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dwudziestego wieku, kiedy rozpoczynał się dialog katolicko-zielonoświątkowy, przewodniczący Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan – widział w dialogu ze światem pentekostalnym okazję do przełamania wrogości między dwiema wielkimi tradycjami chrześcijańskimi. Rozpoczęcie teologicznej dysputy było łatwiejsze dla Kościoła katolickiego, który miał już spore doświadczenie w prowadzeniu dialogu ekumenicznego z innymi Kościołami. Dla nie mających podobnych doświadczeń Kościołów zielonoświątkowych było to trudne, a jednocześnie odważne posunięcie. Zazwyczaj dialog ekumeniczny na forum międzynarodowym poprzedzają kontakty międzywyznaniowe podejmowane przez lokalne Kościoły w różnych krajach. Dialog katolicko-zielonoświątkowy zainicjowano z pominięciem tego etapu – od początku toczy się on na płaszczyźnie międzynarodowej – ponieważ w 1970 roku znaczna część Kościołów pentekostalnych nie była zainteresowana ekumenicznym zbliżeniem z katolicyzmem, a wiele z nich zdecydowanie mu się sprzeciwiało. Być może dlatego w dialogu skoncentrowano się na wymianie informacji o swoich Kościołach i zrezygnowano z poszukiwania jakiejkolwiek formy jedności między Kościołem katolickim a światem pentekostalnym.

Podczas wstępnych spotkań przygotowujących oficjalny dialog na płaszczyźnie międzynarodowej obie strony przyjęły wspólne podstawy wiary chrześcijańskiej: prawdy o Bogu w Trójcy Jedynym, Bóstwie Jezusa Chrystusa, Jego dziewiczych narodzinach, śmierci i zmartwychwstaniu dla zbawienia człowieka, Zesłaniu Ducha Świętego jako momencie utworzenia Kościoła, odpuszczeniu grzechów i obietnicy przyszłego życia. Możemy się różnić w interpretacji tych prawd – stwierdzili katolicy i zielonoświątkowcy – ale istnieje pewien stopień, wspólna podstawa zgodności, która stanowi punkt wyjścia w dialogu teologicznym. Ta podstawa nie może być jednak punktem wyjścia ani inspiracją do poszukiwania widzialnej jedności między partnerami dialogu. Celem rozmów jest zbliżenie uczestniczących w nich chrześcijan w modlitwie i wspólnym chrześcijańskim świadectwie. Prowadzą one także do wyeliminowania wzajemnej nieufności i rozwijania klimatu zrozumienia w dziedzinie wiary i praktyki kościelnej. Uczestnicy dyskusji dążą do określenia jak największej liczby punktów, w których partnerzy dialogu się zgadzają, chociaż starają się nie pomijać ani nie lekceważyć rzeczywistych rozbieżności. Obie strony wymagają od siebie nawzajem jasnego prezentowania własnej wiary oraz dążenia do zrozumienia stanowiska partnera.
Zadaniem dialogu katolicko-zielonoświątkowego jest przełamywanie narosłych przez lata uprzedzeń w stosunkach między partnerami, wyjaśnianie krzywdzących opinii o sobie nawzajem, tworzenie atmosfery wzajemnego szacunku i zrozumienia, w której możliwe będzie wspólne świadczenie światu o Chrystusie. Uczestnik jednej z sesji pierwszej fazy dialogu, komentując dokument „Perspektywy koinonii”, zauważył, że kontynuowane w następnych latach rozmowy doprowadziły do znacznie większego konsensusu między katolikami i zielonoświątkowcami niż wydawało się możliwe w początkowym okresie.

Nie musimy się kłócić

Przez ponad 30 lat trwania dialogu katolicy i zielonoświątkowcy poszukują możliwości zbliżenia się do siebie w modlitwie i jakiejś formy wspólnoty, która nie miałaby cech zjednoczenia strukturalnego, organicznego. Po zakończeniu trzeciego etapu Cecil Robeck – próbując odpowiedzieć na pytanie, czego nauczyli się od siebie partnerzy podczas trwania dialogu – stwierdził, że udało im się nieco poznać nawzajem i zacząć myśleć o sobie bez wrogości i niechęci. Partnerzy przestali dostrzegać tylko źdźbło w oczach swoich adwersarzy, ale zaczęli także widzieć belki we własnych. Zielonoświątkowcy na przykład zrozumieli, jak niewiele wiedzieli o znaczeniu Soboru Watykańskiego II dla Kościoła katolickiego. Katolicy natomiast zaczęli doceniać bogactwo pentekostalnego doświadczenia. Obie strony zauważyły, że możliwe jest słuchanie siebie nawzajem i rozmawianie, a nawet modyfikacja czy zmiana dotychczasowego stanowiska – unikając fałszywych kompromisów – kiedy razem modlą się o światło Ducha Świętego. Jednym z owoców dialogu jest przekonanie partnerów o tym, że należy kontynuować rozmowy i szukać możliwości dawania wspólnego świadectwa o Chrystusie w świecie. W. Hollenweger – uważany za wielkiego znawcę pentekostalizmu – uznał trzecią fazę dialogu katolicko-zielonoświątkowego i dokument przyjęty na jej zakończenie za przełomowy we wzajemnych relacjach prowadzących rozmowy Wspólnot. Stwierdził, że wnosi on nowego ducha ekumenizmu i zrozumienia w relacje zachodzące między Kościołami katolickim i zielonoświątkowymi. Wyraził nadzieję, że być może dzięki niemu katolicy i zielonoświątkowcy dostrzegą wspólne korzenie. Kilian McDonnell jednak dostrzega rozdźwięk między rzeczywistością dialogu, w którym katolicy i Kościoły pentekostalne koncentrują się na modlitwie, duchowości, wzrastaniu razem, a codziennością relacji katolicko-zielnoświątkowych nacechowanych nadal wzajemną niechęcią. A przecież ekumenizm nie polega jedynie na wymianie informacji. U podstaw wszelkiej działalności ekumenicznej stoi Bóg, który jednoczy chrześcijan ze Sobą i między sobą. Katolicy i zielonoświątkowcy powinni więc przemyśleć na nowo cel i zadania prowadzonego dialogu doktrynalnego.
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama