Zhōngguó dla Jezusa

Czy wierzy, że odnowa chrześcijaństwa w trzecim tysiącleciu należy do Azji? Tak! Przecież na własne oczy widziała, jak wielu Chińczyków co roku przyjmuje chrzest, jak bardzo spragnieni są Boga. Dlaczego? Bo serce nie znosi pustki. Sekularyzacja, kult pieniądza, nienawiść i lęk - to wszystko sprawia, że ludzie w Chinach tracą grunt pod nogami i pytają, co dalej, czy jest coś więcej. Każdego roku kilkadziesiąt tysięcy Chińczyków wybiera Jezusa.

Nie miałam pojęcia, że taki kraj istnieje – śmieje się. – Otwarłam mapę i zobaczyłam... takie maleństwo w Europie... W Chinach są wioski tej wielkości – uśmiecha się, mrużąc łobuzersko migdałowe oczy.

To nie mój problem

Siostra Katarzyna jest niewielkiego wzrostu. Ma piękne skośne oczy w kolorze hebanu. Szary welon zasłania do połowy czarne włosy. Na szarym habicie nosi metalowy znaczek z Duchem Świętym.

– Nasze zgromadzenie nosi nazwę Franciszkanki Ducha Świętego Pocieszyciela – tłumaczy. – Zostało założone w 1932 roku w Chinach. Kiedy nasz założyciel spotkał się w Rzymie z Piusem XI, ten zapytał, czego potrzebuje: pieniędzy czy misjonarzy. Nasz założyciel odpowiedział: „Tylko Ducha Świętego”.

W latach 50. ub. wieku, gdy władze komunistyczne zintensyfikowały prześladowania Kościoła w Chinach, zgromadzenie oficjalnie zniknęło z mapy duchowej Państwa Środka (Zhōngguó – tak sami Chińczycy najczęściej nazywają swój kraj). Zostało reaktywowane dopiero w 1988 roku. Wtedy też rozpoczął się boom powołaniowy. Siostry w Chinach dziwią się, kiedy słyszą o kryzysie powołań zakonnych w Kościele zachodnim. One nie mieszczą się w klasztorach, w których mieszkają. Zresztą wiele z nich żyje w domach czy mieszkaniach prywatnych. – Kiedy wstąpiłam do zgromadzenia, przełożeni zlecili mi katechizację – opowiada siostra Katarzyna.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama