Kaznodzieja w Białym Domu

„Przemawiam teraz nie tyle jako wasz wiceprezydent, ile jako brat w Chrystusie”. Kilkanaście tysięcy młodych ludzi na stadionie bije brawo. Wiedzą, że to autentyczne świadectwo wiary Mike’a Pence’a, a nie kampania wyborcza w religijnym sosie.

W przemówieniu, jakie wiceprezydent USA wygłosił w Warszawie podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, szczególnie osobiście brzmiały te wątki, które odwoływały się do wiary. „Tam, gdzie jest Duch Pana, tam jest wolność” – mówił Mike Pence. „Zamiast Trumpa przyjechał nudny, religijny, konserwatywny Pence” – podsumował wystąpienie jeden z publicystów. Takich „nudnych” wystąpień Mike Pence ma na swoim koncie dużo więcej. I jest w tym wyjątkowo autentyczny.

Krzyż w sercu

Maj 2019. Williams Stadium, piękny, sportowy obiekt znajdujący się na terenie potężnego kampusu Liberty University w Lynchburg w stanie Wirginia, wypełniony jest tysiącami studentów, absolwentów uniwersytetu z rodzinami i przyjaciółmi. Do kończących naukę młodych przemawia wiceprezydent USA. Jest dużo o wartościach, o tym, co mają wnieść w życie społeczne, o wierze i zaufaniu, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że słowa te są tak bardzo inne od tego, co można czasem usłyszeć z ust polityków odwołujących się do religii. Mike Pence mówi o swoim doświadczeniu wiary, którą odnalazł w czasie studiów. „Zacząłem poznawać ludzi, którzy mieli coś, czego ja nie miałem. Nie była to tylko pewność siebie czy serdeczność. To były radość i pokój niezależnie od okoliczności. I to mnie pociągnęło”. Młodzi słuchają w skupieniu. Pence wspomina, jak nagle zaczął pragnąć nosić na piersi taki krzyż, jaki nosił jego kolega. „On wtedy powiedział mi słowa, których nie zapomnę do końca życia: »Mike, najpierw musisz zacząć nosić go w sercu, zanim założysz go na szyję«” – mówi wiceprezydent USA, wywołując kolejny aplauz młodzieży. Kończy swoje świadectwo wspomnieniem festiwalu chrześcijańskiego, na którym usłyszał słowa z Ewangelii wg św. Jana: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał…”. Pence dodaje: „Wtedy te słowa brzmiały inaczej. Siedząc na zboczu góry, zdałem sobie sprawę, że Bóg tak umiłował mnie, że dał swojego Syna, aby mnie uratować”. I podsumowuje: „Tej nocy wyznałem wiarę w Jezusa Chrystusa jako mojego osobistego Pana i Zbawiciela. I to wszystko zmieniło”. Nad stadionem długo rozbrzmiewają oklaski. Wszystko to trochę wygląda jak kolejne rekolekcje z charyzmatycznym kaznodzieją. A to „tylko” publiczne świadectwo wiceprezydenta USA. Najlepszego kaznodziei wśród polityków.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Komentowanie dostępne jest tylko dla .