Kard. Bo: Birma wciąż jest na Drodze Krzyżowej

W zeszły piątek żołnierze zorganizowali najście na katedrę Najświętszego Serca w Mandalaj w Birmie. Choć nikt nie został zatrzymany, w kościele przez kilka godzin byli przetrzymywani wierni oraz abp Marco Tin Win. „Wciąż jesteśmy na Drodze Krzyżowej” – powiedział kard. Charles Bo, metropolita Rangunu.

Prawie 100 żołnierzy przejęło kontrolę nad kompleksem katedry siłą wkraczając do kościoła, domu arcybiskupa, na plebanię budynki przykościelne. Pretekstem było poszukiwanie broni, złota i pieniędzy. Wojsko zostało w kościele do soboty. Jak przekazał papieskiej rozgłośni kard. Bo, incydent pokazał, że sytuacja chrześcijan w Birmie jest dramatyczna i są oni nadal prześladowani. „Katolicy i chrześcijanie są na celowniku junty. Chrystus cierpi w tych, którzy są ofiarami wojny, we wdowach, które opłakują zmarłych mężów i dzieciach opuszczonych przez ojców, młodych ludzi, którzy umierają w birmańskiej dżungli. Żałujemy, że nie potrafimy rozwiązać tych konfliktów własnymi siłami, że nasze wysiłki na rzecz pokoju są jak dotąd daremne. Bóg cierpi w swoim ludzie” – mówi kard. Bo.

Wojna wciąż pustoszy kraj. Konflikty zbrojne toczą się na co najmniej czterech frontach: na wschodzie, północy, północnym zachodzie i w centrum Birmy. Niszczone są siły oporu. Wysiedlane są tysiące ludzi. Także ci, którzy nie są świadkami bezprawnych egzekucji ani nie mają zniszczonych domów, odczuwają skutki upadku gospodarki. Ponad połowa ludności żyje w ubóstwie. Młodzi ludzie są wściekli, że odebrano im przyszłość.

W duchowej sile Chrystusa i jego doświadczenia zbawiania ludzkości przez mękę Birmańczycy upatrują nadziei. „To droga, na której Bóg pokonuje zło i przynosi pokój. Modlitwy ludzi podczas tego Wielkiego Tygodnia są gorące. Nie mogę uwierzyć, że Bóg jest głuchy na swój cierpiący lud” – podkreślił duchowny. – „Katolicy w Birmie cierpią jak wszyscy, a może nawet bardziej, ponieważ największa przemoc jest stosowana w społecznościach, w których jest najwięcej chrześcijan” – przekazał. Ponad 15 kościołów i klasztorów zostało zniszczonych, splądrowanych lub zbombardowanych. Księża starają się jednak konsekwentnie wzywać do nawrócenia i o pokój, oraz przestrzegać przed żądzą zemsty i odpowiadaniem przemocą. Zanoszone są też apele o pomoc dla tych, którzy rozpaczliwie potrzebują żywności, schronienia i opieki medycznej. Trudnością jednak jest obecnie docieranie do najbardziej potrzebujących. „Obawiamy się, że Caritas Internationalis koncentruje się teraz na Ukrainie i nie może pomóc innym ofiarom wojny” – stwierdza hierarcha.

Zapytany o przesłanie skierowane do uchodźców, których liczba zwiększyła się ostatnio o pół miliona, kard. Bo uważa, że to właśnie oni sami obecnie są tymi, których należy słuchać. „Nawet w drodze krzyżowej Jezus zatrzymał się, aby poświęcić uwagę kobietom. My musimy czynić to samo, słuchać ich orędzia, które powinien usłyszeć cały świat” – powiedział kard. Bo.

Choć położenie kraju sprawia, że trudno jest zachować nadzieję, przeszłość mieszkańców Birmy w pewnym stopniu uodporniła ich na cierpienie. „Przeżyli już siedem dekad rządów wojskowych i przetrwali. Starsi wiedzą, co się dzieje, nawet jeśli jest to bardziej brutalne niż wszystko, czego doświadczyliśmy. Jednym ze źródeł nadziei jest odporność i zdrowy rozsądek ludzi. Jako chrześcijanie znajdujemy nadzieję w głębokiej tajemnicy szaleństwa krzyża” – zaznaczył duchowny.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama

Reklama