Strażnicy zaginionej Arki

Kim są wyznawcy Chrystusa żyjący w ojczyźnie kawy u źródeł Błękitnego Nilu, którzy modlą się w wielogodzinnych liturgiach, poszczą 186 dni w roku i jak oka w głowie strzegą największego skarbu: Arki Przymierza?

Tego dnia Polacy opłakiwali Papcia Chmiela. Media zalała całkiem zrozumiała fala tytusomanii. W tym samym czasie serwisy informacyjne podały porażającą wiadomość: „Ponad 750 chrześcijan zostało rozstrzelanych przed świątnią należącą do Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego”.

Zdumiała mnie potworna skala zbrodni. Czy robi to na nas wrażenie? A może przyzwyczailiśmy się już do newsów w rodzaju: „Prześladowania chrześcijan z roku na rok nasilają się. Jak wynika z raportu Open Doors, przed rokiem 309 milionów chrześcijan doświadczyło bardzo wysokiego poziomu prześladowań, co oznacza wzrost o 19 procent względem roku poprzedniego, a liczba zabójstw motywowanych względami religijnymi wzrosła o 60 procent”. Może jest tak, jak zanotowała przed laty w książce „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanna Krall: „Myślę, że jeden spalony chłopak robi większe wrażenie niż czterysta tysięcy, a czterysta tysięcy większe niż sześć milionów”?

Pełne zanurzenie

O pierwszym etiopskim chrześcijaninie czytamy już w Dziejach Apostolskich. Opisany w nich diakon Filip, zamiast kalkulować, co znaczą pozornie bezsensowne słowa: „Wyjdź około południa na drogę, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy: jest ona pusta” (Dz 8,26), posłuchał nakazu. Dzięki temu, że wyszedł na pustą drogę, przejeżdżający nią po chwili etiopski dworzanin nie tylko uzyskał wyjaśnienia na temat niezrozumiałych proroctw o zabitym Baranku, ale i został ochrzczony. Choć z pewnością zawiózł Dobrą Nowinę do spalonej słońcem ojczyzny, powstanie Kościoła etiopskiego, jednego z tzw. przedchalcedońskich Kościołów wschodnich, datuje się na IV wiek. Ogromny wpływ na chrystianizację kraju, leżącego pod gigantycznym 4,5-kilometrowym wygasłym wulkanem Ras Daszan, miał święty Frumencjusz. Udało się mu nawrócić Ezana, cesarza ówczesnego państwa Aksum. Chrześcijaństwo stało się ok. 340 r. religią państwową.

W kleszczach przeciwieństw

Do końca życia zapamiętam opowieść dziennikarza Ryszarda Montusiewicza, który wiele lat spędził w Izraelu: „Do Jerozolimy przyjechał znajomy proboszcz” – opowiadał. „Poszedł na nabożeństwo Koptów i Etiopów, którzy modlą się w sposób, jakiego nie rozumiemy, i spytał: »Rysiu, czy oni w ogóle wierzą w Matkę Boską?«. »Wierzą«– odpowiedziałem. »Wierzyli już tysiąc lat przed nami!«”.

Na Bliskim Wschodzie modlą się wspólnoty, które jako pierwsze odpowiedziały na orędzie Jezusa. Pachną jerozolimskim kadzidłem, olejkami różanymi, cynamonem i kardamonem. „W nich bowiem, sławnych czcigodną starożytnością, jaśnieje tradycja, która stanowi część przez Boga objawionego i niepodzielnego dziedzictwa Kościoła powszechnego” – czytamy w Dekrecie o Kościołach Wschodnich.

Kościół w Egipcie oderwał się od Kościoła powszechnego w wyniku kontrowersji chrystologicznych z V w. Dotyczyły one połączenia w Chrystusie natury Boskiej i ludzkiej. Egipcjanie nie przyjęli uchwał Soboru Chalcedońskiego (451 r.) i zostali oskarżeni o monofizytyzm, czyli wiarę, że natura Boska i ludzka były ze sobą w Jezusie tak ściśle zespolone, że można właściwie mówić o jednej naturze. Etiopski Kościół Ortodoksyjny, zrzeszający około 36 milionów wyznawców, aż do 1959 roku podlegał patriarsze koptyjskiemu w Aleksandrii. Dopiero od 62 lat jest autokefaliczny, a jego patriarcha nie jest odpowiedzialny przed jakimkolwiek innym hierarchą o wyższej randze.

W Etiopii, zwanej ojczyzną kawy (nazwa pochodzi od regionu Kaffa), jednym z najbiedniejszych krajów świata, chrześcijanie stanowią 59,5 proc. ludności. Mówi się w niej ponad 80 językami, ale lekcje dla uczniów po 12. roku życia prowadzone są po angielsku.

Siedem lat wstecz

Nazwa kraju pochodzi od greckich słów aitho i ops, które oznaczają „wypaloną twarz”. Tak starożytni Grecy określali ciemnoskórą ludność Czarnego Lądu. W 3,6 razy większym od Polski państwie Nowy Rok obchodzony jest… 11 września. Rok wedle tutejszego kalendarza, mającego korzenie staroegipskie, składa się z 13 miesięcy: dwunastu 30-dniowych i jednego 5-dniowego (a w roku przestępnym 6-dniowego). W stosunku do kalendarza gregoriańskiego jest zatem „opóźniony” o 7 lat.

Ponieważ Kościół etiopski wyodrębnił się ze wspólnoty koptyjskiej, zachował wiele obrzędów i zwyczajów, które pielęgnowali mieszkańcy kraju piramid. Słowem „Kopt” Arabowie określali starożytnego mieszkańca Egiptu. – Ile godzin wytrzymał pan na liturgii koptyjskiej? – zapytałem kiedyś Marcina Bornusa-Szczycińskiego, wybitnego znawcę chorału gregoriańskiego. – Jedenaście. A nie była to najdłuższa z liturgii. Uczestniczyłem w święcie Epifanii…

Etiopskie liturgie są równie długie. Ogromny wpływ na zwyczaje tutejszych chrześcijan wywarł judaizm. Zachowali oni wiele żydowskich zwyczajów: obrzezanie, koszerność mięsa i świętowanie szabatu.

Etiopczycy sprawują liturgię w rycie aleksandryjskim, wschodnim obrządku uformowanym w egipskiej Aleksandrii. Ich językiem liturgicznym jest gyyz, który składa się z aż 267 liter. W kościołach nie znajdziemy żadnych posągów, a jedynie wizerunki świętych. Etiopscy chrześcijanie świętują ogromną liczbę uroczystości, a aż 33 z nich poświęconych jest Maryi. Podczas liturgii „Ave Maria” śpiewa się bezpośrednio przed czytaniem biblijnym, Maryja wychwalana jest tu jako Arka Przymierza niosąca w sobie obecność samego Boga, a chrześcijanie Etiopii często nadają imiona związane z Jej imieniem. Na ulicach spotkamy „Kwiat Maryi”, „Plon Dziewicy”, czy „Potęgę Maryi”.

To Kościół ascezy: praktykuje się aż 186 dni postu (mnisi poszczą nawet o sto dni dłużej). Post eucharystyczny trwa osiem godzin. Etiopczycy poszczą, nie tylko obywając się bez mięsa, ale i innych pokarmów pochodzenia zwierzęcego: mleka i nabiału.

Koniec schizmy

Przez wieki Kościół cieszył się uprzywilejowaną pozycją w Cesarstwie Etiopskim, mając olbrzymi wpływ na jego kulturę. Przed 47 laty diametralnie zmienił się status tej wspólnoty. Dotąd był Kościołem państwowym, lecz po obaleniu w wyniku wojskowego puczu ostatniego cesarza Etiopii Hajle Syllasje I (jego imię oznaczało „Potęgę Trójcy”, choć sam określał się jako „Zwycięski Lew Plemienia Judy, Wybraniec Boży”), stracił ten tytuł. Sam opisany przez Ryszarda Kapuścińskiego cesarz, rządzący krajem w latach 1930–1974, uważany przez rastafarianów za proroka, do końca swych dni był zamknięty w areszcie domowym w swym pałacu.

To wówczas doszło w tej wspólnocie do zawirowań i pęknięcia. W 1976 roku komunistyczna rada wojskowa (Derg) zamordowała patriarchę Theophilosa, ale nie podała tej informacji do publicznej wiadomości. Wierni nie znali losu zwierzchnika swego Kościoła. Po trzech latach komuniści wymusili wybór nowego patriarchy. Został nim abp Tekle Haymanot, niezwykle skromny człowiek, który mimo okoliczności wyboru cieszył się szacunkiem wiernych. Wyboru tego nie uznał jednak Koptyjski Kościół Ortodoksyjny, „wspólnota matka”, która nadała Etiopii autokefalię. Koptowie twierdzili, że ponieważ nie podano informacji o śmierci patriarchy, pozostaje on nadal zwierzchnikiem. Doprowadziło to do schizmy, której natura była nie teologiczna, a polityczna. Zażegnano ją dopiero po 27 latach: 26 lipca 2018 roku podczas liturgii w soborze św. Michała w Waszyngtonie. Dziś, ciekawostka, Kościołem kierują dwaj patriarchowie: Mathias i Merkorios, równi w sprawowanych godnościach.

Nowa ziemia obiecana

W książce „Tajemnica prezbitera” angielski podróżnik Nicholas Jubber opisuje list, jaki w XII w. niejaki „Prezbiter Jan, najwyższy władca” pisał do samego cesarza Bizancjum. Opisywał w nim swe wspaniałe chrześcijańskie królestwo, które utożsamiał z... rajem. Autor książki, szukając tej nowej „ziemi obiecanej”, wyruszył z Wenecji, by przez, Turcję, Armenię, Syrię dotrzeć do Jerozolimy, Egiptu, Sudanu i wreszcie królestwa Etiopii. „Abisyńczycy – cytuje średniowieczną kronikę – mają Arkę Przymierza. Przechowują w niej dwie kamienne tablice, na których Palec Boży wyrył przykazania dla dzieci Izraela”.

Czy to możliwe, by w kościele w Aksum, przed którym 21 stycznia dokonano masakry, przechowywano samą „Świętą Skrzynię”, która zawiera nie tylko kamienne tablice Mojżesza, ale i laskę Aarona? Opiekę nad nią sprawuje dożywotnio mnich, który nigdy nie opuszcza budynku, a nikt inny nie ma wstępu do Kaplicy Tablic, w której ma znajdować się słynna Arka, przechowywana aż do VI wieku przed Chr. w potężnej jerozolimskiej świątyni. Pielgrzymi mogą wejść tylko do przedsionka, za westybul wstęp mają jedynie duchowni, a kobiety pozostają na dziedzińcu.

Kościół został wzniesiony na miejscu świątyni, w której modlono się już w IV wieku. Wedle przekazów z XIV wieku Menelik I – pierwszy król Etiopii i zgodnie z legendą syn królowej Saby i króla Salomona – miał przywieźć Arkę z Izraela do Egiptu, a później Nilem spławić do Etiopii. Brzmi niewiarygodnie? Brakuje jedynie kapelusza słynnego filmowego Indiany Jonesa?

Część historyków uważa, że w kościele Matki Bożej z Syjonu w północnej części kraju przechowywana jest jedynie jedna z wielu wykonanych w średniowieczu kopii (co ciekawe, replika Arki znajduje się w każdej etiopskiej świątyni). Sami Etiopczycy przekonani są o autentyczności Arki i twierdzą, że w postawionej przez cesarza Hajle Syllasje I w 1965 roku Kaplicy Tablic przechowywany jest oryginał. To rodzaj mitu założycielskiego kraju i od wieków przedmiot debaty historyków. Jak sprawdzić te doniesienia, skoro jak oka w głowie tajemnicy strzeże jeden jedyny „strażnik tablic”?

Krew

Etiopią targają wojny. W czasie napadu przed dwoma tygodniami w kościele ukrywało się co najmniej tysiąc osób. Wojna wybuchła trzy miesiące temu, gdy napięcie pomiędzy lokalnymi władzami regionu Tigraj, które dążą do odłączenia się od Etiopii, a rządem premiera Abiyego Ahmeda sięgnęło zenitu. Powodem starć jest również rozgoryczenie marginalizacją ludu Tigraj, który dotychczas dominował w koalicji rządzącej, a obecnie został odsunięty od władzy. Świadkowie masakry twierdzą, że jednym z celów ataku była słynna Arka, a napastnicy chcieli ją wywieźć do stolicy kraju Addis Abeby.

Etiopscy biskupi apelują o otwarcie korytarza humanitarnego, bo sytuacja w kraju staje się coraz poważniejsza. Agencje humanitarne ONZ oraz organizacje pozarządowe szacują, że zagrożone jest życie ponad 2,5 mln osób, a 4,5 mln z 6 mln mieszkańców regionu Tigraj potrzebuje pilnej pomocy. Powraca widmo głodu, który w połowie lat 80. zdziesiątkował kraj. To wówczas Bob Geldof zorganizował słynny koncert Live Aid, oglądany do dziś przez miliony ludzi na całym świecie. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |