Rosyjski Kościół prawosławny i sprawy jego jurysdykcji

Artykuł, który dziś publikujemy nie jest nowy. Ukazał się w pierwszym numerze Studiów i Dokumentów Ekumenicznych w 1996 roku. Jako świadectwo swoich czasów pomaga zrozumieć skomplikowane sprawy związane z relacjami miedzy Moskwą a Konstantynopolem. Dlatego, w kontekście obecnego sporu w Kościele prawosławnym zdecydowaliśmy się na jego przypomnienie.

Sprawy jurysdykcji kościelnej stały się też przyczyną wymiany dość ostrej w tonie korespondencji pomiędzy patriarchą Aleksym II a Bartłomiejem I, patriarchą ekumenicznym Konstantynopola. Przyczyną było to, że patriarcha ekumeniczny w 1990 r. przyjął pod swoje zwierzchnictwo ukraiński Kościół Prawosławny w Kanadzie, a niedawno, bo w marcu 1995 r., Kościół ukraiński na wygnaniu.

Decyzje te, podjęte bez konsultacji z Patriarchatem Moskiewskim, zdaniem Aleksego II, przysparzają więcej problemów niźli cokolwiek rozwiązują. Powodują one zamieszanie w świadomości ludu Bożego Ukrainy, gdzie i tak działa już Filaret Denisenko, odwołany przez patriarchę Aleksego ze stanowiska metropolity. Duchowny ten dążył do powołania autokefalicznego Kościoła Prawosławnego ukraińskiego. Tak więc wzięcie przez patriarchat ekumeniczny pod opiekę emigracyjnych Kościołów ukraińskich tylko podgrzewa odszczepieńcze dążności części prawosławnych na samej Ukrainie. Tym więcej, jeśli patriarcha ekumeniczny wiedział o krokach podjętych przez patriarchę Aleksego wobec ex-metropolity Filareta i jego zwolenników, to decyzjami swymi ipso facto ingerował w wewnętrzne sprawy innego Kościoła. A to już stanowi wyraz pogwałcenia zasad koncyliarności, obowiązujących w stosunkach między Kościołami lokalnymi. Stwarza to groźną sytuację kanoniczną, w której Rosyjski Kościół Prawosławny może podjąć tylko jedną decyzje, iż nie będzie pozostawał we wspólnocie z częścią Kościoła Konstantynopolitańskiego, tą, którą reprezentują schizmatycy ukraińscy, bezprawnie przyjęci pod jurysdykcję patriarchy ekumenicznego.

Szczególna sytuacja wytworzyła się także w Estonii, gdzie na 80 tamtejszych parafii prawosławnych 54 zwróciło się do patriarchy ekumenicznego w Konstantynopolu z wnioskiem o przywrócenie autokefalii Kościołowi Prawosławnemu w Estonii, jaką posiadał on w okresie międzywojennym. Sprawę zaostrza jeszcze to, że w Szwecji działa Kościół Prawosławny estoński na wygnaniu, który władze szwedzkie uznają jako spadkobiercę owego autokefalicznego Kościoła, jaki istniał w Estonii do 1940 r. Co prawda jest to struktura szczątkowa, zarządzana. tylko przez synod złożony z jednego duchownego i 4 osób świeckich, niemniej samo istnienie tego Kościoła przyciąga uwagę parafii estońskich, z których część chce mu się podporządkować.

Patriarcha Moskwy nadał diecezji estońskiej wewnętrzną autonomię, natomiast patriarcha ekumeniczny skierował do Moskwy delegację w sprawie estońskiej. Przedłożyła ona projekt, by te parafie, które domagają się autokefalii, przeszły pod jurysdykcję Konstantynopola, a pozostałe były nadal pod zwierzchnictwem Patriarchatu Moskiewskiego. Propozycja ta nie znajduje aprobaty u patriarchy Aleksego, gdyż prowadzi ona do powołania na terenie Estonii dwóch odrębnych administracji tego samego Kościoła. W liście swym, skierowanym do patriarchy Bartłomieja I, prosi on więc, by te sprawy, które budzą poważny niepokój w Rosyjskim Kościele Prawosławnym, stały się przedmiotem szczególnej uwagi autorytetów odpowiedzialnych w najświętszym Kościele Konstantynopolitańskim.

W gruncie rzeczy niepokoje i sprzeczności tu opisane znane są już z historii środkowej i południowej Europy. Gdy po kongresie wersalskim w 1919 r. uznanie prawne uzyskało wiele nie istniejących poprzednio państw, a nawet takich, które w ogóle poprzednio nie były znane, jak Estonia, Łotwa, Jugosławia czy Czechosłowacja, w większości z nich podjęto starania o uzyskanie autokefalii dla ich rodzimych struktur prawosławnych. Uzyskanie owego niezależnego statusu kościelnego dokonywało się w porozumieniu z patriarchą ekumenicznym w Konstantynopolu. W istocie rzeczy przyznanie niezależności eklezjalnej owym wspólnotom ortodoksyjnym wzmocniło Kościół Prawosławny, który w nowych państwach nie był już poczytywany jako agenda rosyjska, lecz stawał się wyrazem wewnętrznego życia religijnego społeczeństwa danego kraju. Patrząc zaś z dzisiejszej perspektywy, możemy powiedzieć, że wiązanie struktur Kościoła z życiem państw i odrębnych narodów ma swój korzystny wyraz duszpasterski, lecz zarazem nie mieści się właściwie w perspektywie ekumenicznej. W jakimś stopniu oddala bowiem ową wizję Kościoła Chrystusowego jednoczącego wszystkich chrześcijan.

Artykuł ukazał się w pierwszym numerze z 1996 roku (37) Studiów i Dokumentów Ekumenicznych

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama