Czy Zachód otworzy oczy?

Brytyjski minister spraw zagranicznych zlecił raport o prześladowaniu chrześcijan na świecie i przyznał się do zaniedbań w ich obronie. Czy to przełom i Europa Zachodnia bardziej otwarcie upomni się o prawa wyznawców Chrystusa?

Dawno ze strony tak wysokiej rangi zachodniego polityka nie padły równie zdecydowane słowa w obronie chrześcijan. Jeremy Hunt – minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii – powiedział, że „prześladowani chrześcijanie są jednymi z najbardziej zasługujących na współczucie ludzi na ziemi”. Otwarcie przyznał się też do zaniedbań brytyjskiego rządu w ich ochronie i szczerze zdiagnozował przyczyny tej bierności: „Zapomnieliśmy o nich w atmosferze politycznej poprawności (…) Nie jestem przekonany, czy nasze wysiłki na rzecz chrześcijan były odpowiednie do skali problemu”. Okazją do tych wypowiedzi była publikacja w Wielkanoc zamówionego przez ministra Hunta raportu na temat globalnych prześladowań wyznawców Chrystusa. Przygotowany on został pod kierownictwem Philipa Mounstephena, anglikańskiego biskupa diecezji Truro, i wywołał spory odzew na Wyspach. Dokument zawiera alarmującą konkluzję: „Skala i natura prześladowań są bliskie spełnieniu definicji ludobójstwa”.

Szokujące fakty

„Niezależny przegląd biskupa Truro dla sekretarza spraw zagranicznych w sprawie wsparcia Biura Spraw Zagranicznych oraz Wspólnoty [tak na Wyspach nazywa się ministerstwo spraw zagranicznych – M.L.] dla prześladowanych chrześcijan” to dokument bardzo potrzebny zachodniej opinii publicznej. Jest ściśle oparty na faktach. Nie relatywizuje i nie rozmywa faktu prześladowań wyznawców Chrystusa, stwierdzając wprost: „Są oni najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie”. Liczba doświadczających „wysokiego lub jeszcze gorszego poziomu prześladowań” została oszacowana na 245 mln. Chrześcijanie stanowią 80 proc. represjonowanych wyznawców wszystkich religii. Jak stwierdza Mounstephen, „dowody wskazują nie tylko na geograficzne rozprzestrzenianie się antychrześcijańskich działań, ale także na ich coraz większą zaciekłość”.

Główną część raportu stanowi analiza stanu prześladowań wyznawców Chrystusa z podziałem na poszczególne części świata. Zawartych zostało w nim wiele ważnych i szerzej nieznanych informacji. Na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej w ciągu stulecia odsetek chrześcijan zmniejszył się z 20 do zaledwie 4 procent. Szczególnie pogorszyła się ich sytuacja w Algierii, Arabii Saudyjskiej, Turcji oraz Egipcie, gdzie nawet 40–50 proc. chrześcijanek padło ofiarą przemocy seksualnej.

W Azji Południowej zwrócono uwagę na problem agresywnego nacjonalizmu, dla którego „chrześcijaństwo jest odbierane jako zagrożenie”. Raport oskarża ugrupowania polityczne ze Sri Lanki, Pakistanu, Bangladeszu oraz Indii, gdzie jako wroga chrześcijaństwu została określona rządząca obecnie Indyjska Partia Ludowa.

Bardzo trudna jest sytuacja chrześcijan w Afryce Subsaharyjskiej, szczególnie w Sudanie, Kenii, Tanzanii, Erytrei, Somalii oraz Nigerii. W Erytrei są oni poddawani brutalnym torturom w więzieniach i trzymani w ciasnych klatkach na rozgrzanym słońcu. Natomiast Nigeria jest krajem, gdzie zamordowano najwięcej chrześcijan na świecie – w 2018 r. 3731 osób. „Działalność Boko Haram spełnia kryteria, by uznać to za ludobójstwo” – uważa autor raportu.

W Azji Południowo-Wschodniej represje wobec wyznawców Chrystusa prowadzone są niemal we wszystkich krajach: Korei Północnej (na pierwszym miejscu w zestawieniu państw najbardziej wrogich chrześcijaństwu), Chinach, Laosie, Wietnamie, Bhutanie, Myanmarze, Brunei, Malezji oraz Indonezji. Prześladowania prowadzone są oficjalnie przez aparat państwowy (dyskryminujące ustawodawstwo, utrudnianie dostępu do edukacji) oraz przez milicje islamskie i buddyjskie. W Azji Środkowej, szczególnie w Kazachstanie, Uzbekistanie, Tadżykistanie, chrześcijanie są śledzeni i inwigilowani w swoich kościołach, w Turkmenistanie stosuje się tortury, a metody nawiązują do czasów stalinowskich.

Chrześcijanie coraz częściej są atakowani także w Ameryce Łacińskiej. Przemoc jest tam odwetem polityków oraz gangów za sprzeciw Kościoła wobec łamania demokracji, praw człowieka i wzrostu potęgi brutalnej przestępczości zorganizowanej. W Meksyku ginie najwięcej duchownych na świecie: w latach 1990–2017 zamordowano 45 księży i jednego kardynała. Biskup Mounstephen kończy raport apelem, by Wielka Brytania „stanęła w awangardzie starań o zapewnianie chrześcijanom na całym świecie wolności wyznania”.

Cień kolonialnego dziedzictwa

Problem dyskryminowania chrześcijan jest poruszany przez Jeremy’ego Hunta od kilku miesięcy. Sporządzenie raportu zostało zlecone biskupowi diecezji Truro w Boże Narodzenie zeszłego roku. Na początku Wielkiego Postu minister ogłosił, że w 40 dni napisze 40 listów do uciskanych chrześcijan w różnych częściach świata, zapewniając o modlitwie oraz wsparciu ze strony Wielkiej Brytanii.

Hunt w swoim „wielkanocnym manifeście” podjął głębszą analizę przyczyn obojętności Londynu na krzywdy wyznawców Chrystusa. Winą za ten stan rzeczy obarcza nie tylko polityczną poprawność, ale także lęk przed ingerowaniem w sprawy krajów będących dawnymi brytyjskimi koloniami. „Chcemy porzucić wahania dotyczące zajmowania się tą sprawą [prześladowania chrześcijan – M.L.] z lęku przed naszą imperialną historią i z powodu obaw, że niektórzy mogą łączyć to z aktywnością misjonarzy w XIX w.” – napisał. Anglikańscy duchowni rzeczywiście zajmowali się nie tylko krzewieniem wiary, ale też poszerzaniem granic imperium.

Godny odnotowania jest również fakt otwartego mówienia przez innych brytyjskich przedstawicieli władz o dramatycznym losie chrześcijan. Wspomniał o tym w wielkanocnym wystąpieniu książę Karol, a także premier Theresa May, która powiedziała: „Dla wielu chrześcijan na świecie prosty akt wyznania wiary niesie wielkie niebezpieczeństwo. Kościoły są atakowane. Chrześcijanie mordowani. Rodziny są wypędzane z domów. Musimy stanąć w ich obronie”.

Co z brytyjskimi chrześcijanami?

Słowa Jeremy’ego Hunta stały się przyczynkiem do ciekawej dyskusji na Wyspach. Pojawiły się głosy krytykujące ministra. Nie chodzi jednak o kwestionowanie tragedii chrześcijan, tylko o zarzucanie brytyjskiemu politykowi obłudy. Wszak konserwatyści są u władzy od 9 lat. Hunt wini panującą atmosferę politycznej poprawności, natomiast nie wspomina, że jego rząd utrzymuje bardzo dobre stosunki z krajami bezlitośnie prześladującymi chrześcijan, jak Arabia Saudyjska, Chiny czy Egipt. Sprzedaje im broń czy nowoczesne technologie, nie ma natomiast odwagi sprzeciwić się represjom wobec Kościoła. Przypomniano również inne zaniechania władz w Londynie. Na przykład odmowę przyznania azylu pakistańskiej chrześcijance Asii Bibi (argumentowaną obawami przed atakami na brytyjską placówkę w Pakistanie), czy też rezygnację z proponowanego przez chrześcijańskie organizacje na Wyspach przerzucenia sprzętu zimowego (np. koce, namioty), używanego przez stopniowo wycofujące się z Afganistanu brytyjskie wojska, do obozów chrześcijańskich i jazydzkich uchodźców w irackim Kurdystanie.

Nie brakuje też opinii, że mówiąc o obronie chrześcijan, Hunt powinien zacząć od samej Wielkiej Brytanii. Jest ona kolebką tzw. nowego ateizmu, głoszącego potrzebę ostrej krytyki religii (w Londynie na autobusach prowadzono kampanię pod hasłem „Boga nie ma”). Według danych gazety „Daily Mail”, 50 proc. brytyjskich chrześcijan uważa, że spotkało się z uprzedzeniami ze względu na wiarę. W ostatnich latach na Wyspach miało miejsce wiele tego typu skandalicznych przypadków, np. zwolnienie z pracy pielęgniarki, która zaproponowała choremu lekturę Biblii, czy też wyrzucenie nauczyciela kwestionującego metody transgenderowej edukacji. Wymowne są komentarze chrześcijańskich posłów z Partii Konserwatywnej. David Davies powiedział: „Pan Hunt ma rację, zajmując się strasznym prześladowaniem chrześcijan w niektórych krajach, ale powinien być też świadomy, że cierpią oni dyskryminację w naszym własnym kraju”. Poseł Gary Streeter dodał: „Ludzie reprezentujący władzę – sędziowie, policjanci, urzędnicy – nie rozumieją ludzi kierujących się wiarą (…) jesteśmy marginalizowani w Wielkiej Brytanii”.

Duże poruszenie wokół publikacji raportu oraz mocne słowa ministra Hunta są szczególnie istotne w obliczu niedawnych okrutnych zamachów na chrześcijan i w zestawieniu z szerzącą się absurdalną polityczną poprawnością, której wyrazem były na przykład oświadczenia na Twitterze Baracka Obamy i Hillary Clinton. Oboje w wiadomościach potępiających ataki na Sri Lance uniknęli słów „chrześcijanie” oraz „kościoły”, w zamian stosując dziwny neologizm „czciciele Wielkanocy” (Easter worshippers). Miejmy nadzieję, że przebudzenie brytyjskich polityków wzbudzi refleksje na całym Zachodzie.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |