Pojednanie i ekumeniczne otwarcie

W latach pięćdziesiątych nastąpił pierwszy przełom w dziejach ekumenizmu, do którego przyczyniła się niewątpliwie działalność grupy z Dombes. Powstała ona w 1937 roku z inicjatywy dwóch lyońskich księży, Paula Couturiera i Laurenta Rémilleux, oraz berneńskiego pastora Richarda Baümlina.

Pius XII uchyla drzwi

W Rzymie od czasu nowatorskiej decyzji Leona XIII sprawa ekumenizmu przez długi czas nie posuwała się naprzód. Aż do nieoczekiwanego wydarzenia, które miało miejsce w 1949 roku. Kardynał Gerlier, arcybiskup Lyonu, a przy tym niezawodny i niestrudzony przyjaciel Taizé, uzyskał dla braci Rogera i Maksa audiencję u papieża Piusa XII. Trzydziestoczteroletni przeor Wspólnoty był jeszcze w kręgach rzymskich postacią nieznaną, ale kardynał dostrzegał w inicjatywie młodego protestanta dogodną okazję do otwarcia drzwi przed raczkującym ruchem ekumenicznym. Jego starania przyniosły owoce: wkrótce potem Watykan opublikował tekst zezwalający katolikom na uczestnictwo, pod pewnymi warunkami, w ekumenicznych spotkaniach. Z tych lat datuje się przyjaźń Rogera z kardynałem Montinim, bliskim współpracownikiem Piusa XII i przyszłym Pawłem VI.

Druga wizyta przedstawiciela Taizé w Rzymie w roku 1950 okazała się mniej szczęśliwa. Papież zamierzał z okazji roku świętego ogłosić dogmat o wniebowzięciu Matki Boskiej, korzystając z prerogatywy swej nieomylności, uchwalonej na Soborze Watykańskim I w latach 1870–1871. Brat Roger na próżno próbował nie tyle skłonić papieża do rezygnacji z pomysłu ogłoszenia dogmatu, ile przekonać go, aby nie powoływał się przy tym na swoją nieomylność, co może powiększyć dystans dzielący go od „braci odłączonych”. Ogłoszona w końcu decyzja – odwlekana od 15 września do 1 listopada – była dla Taizé wielkim rozczarowaniem. Przeor okazał się jednak wyrozumiały dla tego raczej skrytego papieża: „W rozmowie nie był tak otwarty, jak jego następcy. Miał jednak w sobie coś budzącego szacunek. Był człowiekiem niezwykle uduchowionym, rozmiłowanym w Bogu” – zwierzył się w wywiadzie udzielonym Kathryn Spink3.

Z kolei francuskich protestantów ogromnie poruszyła otrzymana po fakcie wiadomość o rzymskim spotkaniu jednego z ich współwyznawców. Poruszyła do tego stopnia, że pastor Marc Boegner, przewodniczący Francuskiej Federacji Protestanckiej, poprosił o wyjaśnienia przeora Wspólnoty, z którym był zresztą zaprzyjaźniony.

Przełomowy pontyfikat Jana XXIII

Bracia uczestniczyli w kilku spotkaniach ekumenicznych w Rzymie w latach 1952, 1954 i 1955, ale brat Roger dostrzegał w nich… „jakąś pustkę”. W 1958 roku kardynał Roncalli zostaje papieżem. Jest to zasadniczy zwrot w historii Taizé. Jan XXIII, który wspierał Wspólnotę jeszcze będąc nuncjuszem w Paryżu, przyjął braci Rogera i Maksa na pierwszej prywatnej audiencji już w listopadzie. Znów dopomogła interwencja kardynała Gerliera. Był on przekonany, że sprawa pojednania chrześcijan musi stanąć na porządku dziennym od samego początku pontyfikatu wiekowego już papieża. Czas naglił. „Wyjątkowe przyjęcie, jakie nam okazał papież, jego otwarcie na powołanie ekumeniczne, zaproszenie nas do uczestnictwa w Soborze Watykańskim II – wszystko to miało dla nas przełomowe znaczenie” – napisał brat Roger4. I dodał później w wypowiedzi dla dziennika „Le Monde”5: „Nie zdając sobie z tego sprawy, uchylił dla nas zasłonę kryjącą część tajemnicy Kościoła… Swoim życiem pomógł nam zrozumieć, czym jest kapłaństwo pasterza powszechnego. Czyż nie jest ono przede wszystkim służbą pojednaniu?”. Podczas ostatniego spotkania z bratem Rogerem „dobry papież Jan” zwierzył mu się z zamiaru rozciągnięcia owego pojednania na wszystkich ludzi w przygotowywanej do ogłoszenia encyklice Pacem in Terris6.

Spotkanie miało miejsce 25 lutego 1963 roku. Obecni byli na nim także bracia Max i Alain. Trwało godzinę. Chory na raka papież wiedział, że jest umierający. Utwierdził Taizé w jego powołaniu, a potem – pomagając sobie gestem – kreślił obraz Kościoła katolickiego zbudowanego z coraz większych koncentrycznych kręgów. Taizé jest w jednym z nich, nie bardzo odległym od centrum. „Swoimi słowami wpisał nas jakby w rzeczywistość Kościoła. W sytuacji, w jakiej się znajdowała nasza Wspólnota, papież chciał nam powiedzieć: idźcie dalej swoją drogą”.

Brat Roger dowiedział się o śmierci Jana XXIII 3 czerwca 1963 roku podczas wieczornej modlitwy. Nie znajdował słów, by wyrazić swój ból i wdzięczność dla człowieka, którego pokochał jak ojca. Pojechał do Rzymu na pogrzeb, a potem wsiadł na statek, by uczestniczyć w obchodach tysiąclecia góry Atos i spotkać się z patriarchą Konstantynopola Atenagorasem. Rok wcześniej został już przyjęty, razem z bratem Maksem, przez uznawanego za pierwszego spośród patriarchów prawosławia.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama