Cyryl traci Ukrainę

Wszystkie konfesje religijne na Ukrainie wezwały do obrony kraju, ale patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl, zwierzchnik części ukraińskiego prawosławia, usprawiedliwia rosyjską agresję, nazywając ją wojną sprawiedliwą. Jakie będą tego konsekwencje dla życia religijnego Ukrainy?

Czynnik religijny w historii Ukrainy zawsze był istotny. Prawosławie, którego wyznawcami byli Rusini, kształtowało ich duchową tożsamość, kulturę i obyczaje. Dziś większość Ukraińców (62,3 proc.) to wciąż prawosławni. Od czasów unii brzeskiej, podpisanej w 1596 r. przez część prawosławnych hierarchów metropolii kijowskiej, w kraju tym jest również wielu unitów pozostających w łączności z Rzymem. Spory religijne podsycał z kolei utworzony w 1589 r. patriarchat Moskwy i całej Rusi, roszcząc sobie pretensje do zwierzchnictwa nad prawosławnymi w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Echa tamtych wydarzeń odnajdujemy we współczesnych dziejach Ukrainy, ale obecnie tracą one na znaczeniu. Rosyjskie bomby i pociski zabijają mieszkańców Ukrainy bez względu na ich przynależność konfesyjną. Burzą świątynie wszystkich Kościołów, także Patriarchatu Moskiewskiego. Dlatego jedyne, co będzie ważne w przyszłości, to to, czy w godzinie próby broniłeś ukraińskiej suwerenności, czy sprzyjałeś agresorowi. Fakt ten wyznaczy nową linię podziałów ukraińskiego życia religijnego po tej okrutnej wojnie.

Rozstrzygnie wynik wojny

– Wojna z pewnością zmieni mapę wyznaniową Ukrainy, ale wiele będzie zależało od tego, w jaki sposób się zakończy – mówi w rozmowie z GN ks. prof. Bogdan Prach, rektor Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu (UKU) we Lwowie. – Mam wielką nadzieję, że naszą niepodległość uda się obronić i utrzymać, ale sytuacja jest trudna. Istnieje poważna obawa, że Rosja będzie dążyła do zamrożenia konfliktu na Ukrainie, m.in. poprzez dalsze dzielenie jej terytorium. Gdyby do tego doszło, byłoby to fatalne dla państwa, a także dla życia religijnego. W rejonach kontrolowanych przez rosyjską administrację działalność zarówno obu obrządków Kościoła katolickiego, jak i samodzielnego ukraińskiego Kościoła prawosławnego będzie bardzo ograniczona albo w ogóle niemożliwa. Wsparcie ze strony okupanta otrzyma natomiast Kościół prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego. Wzmoże to napięcia między ludźmi, gdyż konflikt religijny przekłada się na życie społeczne. Moskwie zależy na podziałach i budowaniu wzajemnej wrogości pomiędzy poszczególnymi Kościołami na Ukrainie. Dlatego należy zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić. Jeśli natomiast uda się doprowadzić do tego, że Ukraina powróci do pełnej suwerenności na swych terytoriach, a rosyjskie wojska wyjdą z naszej ziemi, to sytuacja religijna z pewnością ulegnie zmianie. Mamy tego pierwsze sygnały, bardziej ze strony wiernych niż duchowieństwa prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego – uważa.

Kilku biskupów z zachodniej Ukrainy, m.in. biskup Filaret ze Lwowa czy Sergiusz z Tarnopola, wezwało księży, aby nie wspominać w Liturgii imienia patriarchy Cyryla. Istotna jest także odezwa metropolity kijowskiego Onufrego, stojącego na czele ukraińskich struktur Patriarchatu Moskiewskiego, potępiająca Putinowską agresję, a także coraz głośniejsze nawoływanie kleru, aby zorganizować sobór lokalny tego Kościoła, który podjąłby kwestię autokefalii, czyli jego kościelnej samodzielności. Miałby ją jednak nadać Kościół moskiewski, a nie Konstantynopol. Mają także miejsce próby przejścia poszczególnych parafii Patriarchatu Moskiewskiego do Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego Ukrainy. – Skala tego zjawiska będzie zależała od rezultatów tej wojny – przekonuje ksiądz rektor.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama