Ucieczka do Egiptu

Krzyż wytatuowany na dłoni. Płynąca w żyłach krew faraonów. Ośmiogodzinna liturgia. Ponad 200 dni postu rocznie. Żar wiary. Koptowie trwają w kleszczach przeciwieństw już dwa tysiące lat.

Ziemia ucisku

Od czasu arabskiej wiosny sytuacja chrześcijan w Egipcie pogarsza się z każdym miesiącem. Atakowane są zgromadzenia wiernych. Ponad 100 chrześcijańskich kobiet zostało porwanych. Są gwałcone i zmuszane do przyjęcia islamu.

W 30 r. przed Chrystusem Egipt został podbity przez Rzymian, w 616 r. po Chrystusie przez Persów, w 639 r. przez Arabów, którzy wprowadzili islam, w 1517 r. przez Turków. W Biblii Egipt określa się słowem Micraim, czyli ziemia ucisku. Koptowie przekonują się o tym na własnej skórze od dwóch tysięcy lat.

– A kto powiedział, że ma być łatwo i sielankowo? – pyta Ashraf Benyamin. – Czy Jezus mówił, że będą nas obsypywać kwiatami? Ucisk jest chlebem powszednim chrześcijanina. – Czy w atmosferze strachu nie rezygnujecie z tatuowania sobie na dłoniach krzyży? Wedle myślenia politycznie poprawnego Zachodu lepiej się nie wyróżniać, wmieszać w tłum. – Nie! Coraz częściej widzi się Koptów, którzy tatuują sobie krzyż nawet na czole. Jeśli nie będziemy mieli wiary w Jezusa, to co nam zostanie? Ja nie pozdrawiam spotkanych na ulicy ludzi arabskim „salam alejkum”. Mówię: „Szczęść Boże”, by „na dzień dobry” wiedzieli, kim jestem. Zresztą i tak jesteśmy rozpoznawalni, bo nasze wyznanie mamy wpisane w dowodzie osobistym. To stwarza ogromne problemy. Islam się radykalizuje, a muzułmanie nie chcą zatrudniać chrześcijan. Na uniwersytecie w Kairze nie ma już ani jednego Kopta. Nie tylko wśród wykładowców, ale nawet asystentów! Dzisiejsza sytuacja jest jedną z najtrudniejszych w historii. Jest porównywalna nawet z najazdem Arabów czy Turków. Wtedy toczyła się otwarta wojna, ginęło 30 tys. ludzi dziennie, a dziś mamy do czynienia z dyskryminacją i codziennym strachem. Sporo mówicie o prawach człowieka, nawet o prawach dla zwierząt. My takich praw nie mamy. Dlatego

w pewnym momencie coś pękło i tłum wyszedł na ulice. O napiętej sytuacji wiele mówi telefon do mojej siostry. Gdy zaczęto strzelać do chrześcijan, zadzwoniłem do niej i pytam, jak jest. – Bezpiecznie – odpowiada. – Ale ja wyczułem, że coś ukrywa. W końcu przyznała się, że chrześcijanie zamykają się przerażeni w domach, a ona od kilku dni „wisi” na Różańcu. A jednak gdy kilka dni temu zabito 30 osób, a z kościoła wynoszono 30 trumien (widziałem to wszystko w telewizji), nie wyczuwało się atmosfery strachu. To nie był taki paraliżujący strach, jaki dotknął Polaków po zabójstwie dziewięciu górników z „Wujka”. W Egipcie widziałem nie pogrzeb, ale wielkie święto wiary w zmartwychwstanie, w obietnicę życia wiecznego.

Ilu nas jest? Władze mówią o około 10 procentach społeczeństwa, o 8 milionach, ale to nieprawda. Myślę, że jest nas znacznie więcej. Koptowie to nie dyskryminowana egipska biedota z przedmieść Kairu. To prawdziwa elita: nauczyciele, lekarze, prawnicy. Szacuje się, że aż trzy czwarte egipskiej inteligencji to Koptowie.

Skoro macie tak ogromne problemy z zatrudnieniem na państwowych stanowiskach czy w szpitalach, to z czego się utrzymujecie? – pytam Ashrafa Benyamina. – Otwieramy prywatną działalność, np. kliniki. Dzięki temu, to błogosławieństwo, Koptowie to najbogatsi obywatele Egiptu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama