Olivier Clément: teolog prawosławia otwartego

Olivier Clément w 2001 r. ukończył 80 lat. W młodości był francuskim ateistą. Został prawosławnym z własnego wyboru.

Clément wszedł w świat prawosławia, które na gruncie francuskim zapuściło już mocne korzenie i miało za sobą wielki potencjał intelektualny. Stopniowo pogłębiała się w nim żywa świadomość powszechności prawosławia i jego historycznych słabości. Nie było ono dla niego jedynie zbiorem etnicznych Kościołów wschodnich, lecz Kościołem o charakterze uniwersalnym, obecnym na wszystkich kontynentach świata. W jego rozumieniu miało ono być prawosławiem otwartym na innych chrześcijan, na dialog ekumeniczny, na inne religie oraz dialog z niewierzącymi. Prawosławie dysponuje, w jego przekonaniu, ogromnym dziedzictwem rozumienia wiary i zasobami piękna duchowego. Trzeba jednak przekazać to dziedzictwo ludziom naszego czasu za pomocą języka zrozumiałego i bliskiego ich własnemu doświadczeniu. W zakończeniu swojej duchowej autobiografii pisał: „Nie uważam prawosławia za «wyznanie» istniejące w serii z innymi wyznaniami. Kocham i czczę w nim wierność Początkowi i Celowi chrześcijaństwa, to charakterystyczne Bogoczłowieczeństwo, w którym jest tchnienie Ducha. Wierność uparta, lecz w tchnieniu Tradycji, wierność rozumna. [...] Tak, myślę o prawosławiu jako o fundamencie, ziemi, korzeniach, krypcie. A także jako o Końcu, którym będzie powszechne przemienienie" („Inne słońce").

Rozproszenie prawosławnych uważa za opatrznościowe, gdyż posłużyło pogłębionemu spotkaniu chrześcijaństwa Wschodu i Zachodu. Z tej perspektywy ocenia on także historyczną rolę diaspory prawosławnej. Obecność prawosławia we Francji ma swój udział w przygotowywaniu przyszłości Kościoła bardziej pojednanego: „Próbuję, wszyscy próbujemy wykrztusić, dla wszystkich, słowo pojednania. My, prawosławni na Zachodzie, jesteśmy niczym ziarna, które nie mają ani się narzucać, ani izolować, lecz zapaść w tę ziemię, w tę historię, w które Bóg nas posiał. Zapaść, żeby umrzeć, a jeżeli Bóg zechce, to żeby się odrodzić, odnajdując, wspierając wszystkie zarodki jedności, wszystkie ruchy odnowy. Jak będzie wyglądało zmartwychwstanie, jaką formę przyjmie - nie do nas należy o tym decydować" („Inne słońce").

Francuski myśliciel wielokrotnie dawał wyraz swojej nadziei na pojednanie chrześcijan. Widział w ekumenicznych dążeniach dziejową konieczność, w obliczu świata coraz bardziej zsekularyzowanego i obojętnego na religijne wymiary życia. Z drugiej strony dostrzegał ociężałość kościelnych struktur, nieskorych do podejmowania decyzji i zmiany istniejącego porządku. W wywiadzie z okazji swego osiemdziesięciolecia nie krył pewnej dozy rozczarowania: „Nie spodziewam się niczego od oficjalnego ekumenizmu. Uważam, że obecnie tym, co pozostaje i kształtuje przyszłość, jest przyjaźń, małe grupy przyjaciół łączące prawosławnych, katolików, czasem protestantów. To tam właśnie tworzy się ekumenizm jutra. Wierzę również w przemiany, które dokonają się wśród młodych w krajach prawosławnych. [...] Mam 80 lat i nie myślę, aby cokolwiek ważnego dokonało się za mojego życia. Sądzę, że istnieje wiele możliwości wśród ludu. Inaczej jest tymczasem wśród biskupów...”

Pytany o to, dlaczego został prawosławnym, Clément podaje zazwyczaj kilka racji, które przekonały go do podjęcia tego kroku. Zaskakuje to, że na pierwszym miejscu wymienia centralne miejsce prawdy o zmartwychwstaniu w chrześcijaństwie wschodnim. To właśnie zmartwychwstanie wyzwala od lęku istnienia, lęku przed nicością i pozwala uczestniczyć w tajemnicy życia Bożego. Ten rys paschalny nadaje tonację całej antropologii prawosławnej.

Z pism francuskiego konwertyty przebija często przekonanie o potrzebie koncentracji wiary na prawdach najbardziej istotnych. Bardziej niż kiedykolwiek trzeba dziś głosić dobrą nowinę o zmartwychwstaniu Chrystusa, która ma w sobie moc wskrzeszania de profundis, oraz prawdę o ustawicznej Pięćdziesiątnicy, która czyni nas uczestnikami dzieła przeobrażenia świata mocą Bożego Ducha. Zapomnienie o zmartwychwstaniu jest grzechem o dalekosiężnych konsekwencjach. Nie sposób wówczas dostrzec prawdziwego spełnienia życia. Chrześcijanie powinni bardziej podkreślać „słoneczną stronę Jezusa". Kiedy On zmartwychwstaje, wydarzenie to ogarnia wszystko, nawet śmierć jest pełna Boga. Zmartwychwstanie jest prawdą życia, które triumfuje nad wszelką śmiercią.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama