Amisze w Polsce?

Fascynują, bo żyją w domu w lesie, mają siedmioro dzieci i czas. Sami pieką chleb, razem się modlą, nie uznają szkoły. On ma brodę, ona zawsze nosi spódnice do kostek i chustę na głowie. Chcą mieć więcej ziemi i więcej dzieci. Mówi się o nich, że są amiszami.

- Żyjemy w świecie, który się zmienia, musimy się do tego ustosunkować – dodaje Jacob. – Nie ma lepszego narzędzia do pisania niż komputer. Jest niezastąpiony. Automatycznie poprawia błędy, a poza tym pisząc, można wycinać fragmenty tekstu, przestawiać miejscami... – mówi. Rodzina Jacoba mieszkająca w stanie Indiana regularnie wysyła Martinom gazety i czasopisma wydawane przez społeczności amiszowskie. Istnieją wyłącznie Nie wiem, jak oni to wydają, przecież prawdziwi w wersji papierowej. – amisze nie używają komputerów. Wiem, że dawniej drukowali na ręcznych prasach. A teraz? Może po prostu oddają swoje rękopisy do drukarni? – zastanawia się (...)

Dzieci Martinów nie uczęszczają do szkoły, więc na co dzień mają tylko siebie. Z podręczników wydanych przez amiszów Anita uczy je codziennie geografii, matematyki, historii, religii. Zasada jest prosta: dowiedzieć się tyle, ile później przyda się w życiu, bo tylko wtedy nauka ma sens. Jeśli Anita czegoś nie wie, prosi o pomoc męża – on więcej czyta. Lekcje odbywają się w języku angielskim. Polskiego dzieci nauczyły się same. Co będzie, gdy dorosną? Czy zostaną w Polsce? Będą żyć tak jak rodzice Bóg je poprowadzi – mówi Jacob. – Amisze są czy pójdą inną drogą? – przeciwnikami studiowania. Ja nie. Uważam jednak, że większość osób idzie na studia z głupoty. Wykształcenie nie zawsze jest potrzebne. Sama powiedz, jakiego wykształcenia potrzeba, by być matką i żoną w domu? Albo ojcem i mężem? Większość zawodów, nawet dobrze płatnych, nie przynosi człowiekowi żadnego pożytku. Nie jesteśmy stworzeni, by być prawnikami, księgowymi lub pisarzami. Czemu? Prawnik to zawód oparty na kłamstwie. Księgowy – zawód tylko potwierdzający, że świat jest zwariowany. A pisarz? Tu w ogóle brak mi słów. Jednak gdyby moje dzieci chciały się kształcić na lekarzy, pomagałbym im.

Czego może chcieć Bóg

Jacob nie ma stałej pracy. Podczas dorywczych zajęć na budowie czy w stolarni zarabia kilkaset złotych miesięcznie. Ze sprzedaży jajek dochodzi ok. 200 złotych. To im wystarcza (...).

- Słuchaj, są trzy rzeczy potrzebne w życiu: jedzenie, ubranie i dom. Jednak ludzie gnają za tym, czego nie potrzebują. Przez cały rok ciężko pracują, aby mieć dwa tygodnie urlopu i wydać wszystkie oszczędności. Zamiast zastanowić się nad tym, czego chce Bóg, ludzie robią to, co chcą, i myślą, że to da im szczęście.

- Jak się dowiedzieć, czego chce Bóg? – dopytuję. –  Na podstawie Pisma Świętego i obserwowania natury ludzkiej. Człowiek został stworzony jako mężczyzna i kobieta, więc wolą Bożą jest, żeby każda kobieta miała męża, a każdy mężczyzna miał żonę. Z ich związku pojawiają się dzieci. A dziecko to nie kura, która rośnie w ciągu roku. Dziecko przez dwadzieścia lat życia potrzebuje opieki rodziców, co oznacza, że małżeństwo musi być trwałe. Większość młodych ludzi próbuje przebyć tę drogą na skróty. Chcą iść na studia, zarabiać pieniądze, robić karierę. Powinni natomiast założyć rodzinę i wychować dzieci. Jeśli to się uda, za dwadzieścia lat Bóg będzie miał dla nich kolejne zadania (...).

- Ale są też tacy, którzy nie mogą znaleźć, że się tak wyrażę, – odpowiedniego partnera – drążę temat. Jacob uśmiecha się z pobłażaniem. Ludzie samotni nie szukają tego, co trzeba. Należy zadać sobie – pytanie, czy jestem gotowy służyć. Jestem stworzony do życia dla kogoś, a nie dla siebie. Teraz ludzie szukają odpowiednich partnerów, zamiast starać się, by być odpowiednimi partnerami (...).

***

Powyższy tekst - którego tytuł pochodzi od redakcji - jest fragmentem reportażu Ewy Wołkanowskiej opublikowanego w książce "Każdy zrobił, co trzeba", wydanej nakładem wydawnictwa Dobra Literatura.

A kogo spotkały na swojej drodze i wysłuchały autorki niniejszego tomu, będzie można się dowiedzieć z rozmowy, która odbędzie się 7 czerwca 2011 roku o godzinie 19.30 w Księgarnii Instytutu Reportażu "Wrzenie Świata" (Warszawa, ul. Gałczyńskiego 7, wejście przez Nowy Świat 48).

Spotkanie poprowadzi Agnieszka Wójcińska, autorka książki „Reporterzy bez fikcji” a na pytania odpowiedzą: Bożena Aksamit, Ewa Orczykowska, Oliwia Piotrowska i Ewa Wołkanowska.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama