W ciężkiej atmosferze

Bóg pozostawił nam swoje Słowo, w którym, jak w zwierciadle, możemy zobaczyć swoje życie. Wystarczy czytać je ze zrozumieniem, prosić w modlitwie Ducha Świętego, by pomógł nam każdego dnia realizować Boże prawdy.

„Miłuj bliźniego swego jak siebie samego”
 
Wchodzimy do pokoju – milkną wszelkie rozmowy, a gdy sami rozpoczynamy rozmowę, zbywani jesteśmy półsłówkami, ludzie kończą swoje zajęcia i wychodzą z pomieszczenia. Przypuszczam, że nieraz było nam dane oglądać choćby. w telewizji takie sytuacje, a być może sami ich doświadczyliśmy. Dlaczego ludzie nie chcą ze sobą rozmawiać i być ze sobą? Zamiast wyjaśniać sobie wszelkie nieporozumienia, wolą unikać kontaktu. Prawdopodobnie zostały wypowiedziane niepotrzebne słowa lub wydarzyło się coś, co zabiło zaufanie, a w sercach ludzi zrodziło złe uczucia. Najboleśniejsze jest to wtedy, gdy przydarza się osobom zaprzyjaźnionym.
 
Myślę, że zawsze ma to związek albo ze zbyt dużą koncentracją na sobie albo z błędami w komunikacji, bo porozumiewanie opiera się na chęci zrozumienia sposobu myślenia i postrzegania świata adwersarza. Ostatnio usłyszałam tezę, że „to, co ludzie myślą o mnie, jest ich problemem – to ludzie projektują sobie obraz innej osoby na podstawie swoich obserwacji i ja nie będę się tym przejmować”. Nie zgadzam się z takim poglądem. Mnie zależy na tym, aby ludzie mówili o mnie dobrze, wszak jestem i powinnam być dla nich ziemskim obrazem Boga. Staram się więc, by dobrze rozumieli moje słowa czy zachowanie. Czasami wymaga to zaparcia się samego siebie, ale nie żyję na ziemi tylko dla siebie. Jezus chce, abyśmy byli jak świece stawiane wysoko, by dawać innym światło. Może wymaga to czasami „wypalania się”, ale jestem pewna, że to tylko uszlachetnia ludzką duszę.
 
Bywa i tak, że wydaje się, iż nic nie jest w stanie „rozrzedzić” ciężkiej atmosfery. Tyle już padło słów, trudno jest nam wycofać się ze swoich zachowań i poglądów – wydaje się nam, że stracimy twarz, boli nas serce, że nie jesteśmy zrozumiani i wszyscy się od nas odwracają. W swojej bezradności możemy szukać pomocy u tego, który nas stworzył i doskonale zna i, co najważniejsze, nie pozostawił nas samych sobie. Wiedział, że prędzej czy później zabrnęlibyśmy w ślepy zaułek koncentrowania się na błędach innych i nieustannego wybielania siebie. Pozostawił nam swoje Słowo, w którym, jak w zwierciadle, możemy zobaczyć swoje życie. Wystarczy czytać je ze zrozumieniem, prosić  w modlitwie Ducha Świętego, by pomógł nam każdego dnia realizować Boże prawdy.
 
Można zapytać, czy to aż takie proste. Tak! – chociaż zarazem bardzo trudne, bo wymagające zmiany myślenia i działania, zaparcia się samego siebie, czyli odsunięcia własnego ego od decydowania o tym, jak i dla kogo żyjemy. Sami w ten sposób nie damy rady. Zrobił to za nas Chrystus na krzyżu. Pokonał grzech i zmartwychwstając, dał każdemu człowiekowi szansę na królewskie życie w domu Ojca. I nie jest to tylko piękna, czekająca na nas po śmierci przyszłość. Bóg chce, abyśmy, żyjąc na ziemi, dokonali wyboru, czy chcemy skorzystać z Jego „oferty”. Tu i teraz musisz podjąć decyzję, czy chcesz, aby Bóg, Jezus Chrystus, stał się twoim Panem i Zbawicielem, bo tylko wtedy możesz mieć udział w Jego dziedzictwie i zrozumieć obraz, który w zwierciadle Bożego Słowa zobaczysz.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama