Nie zostawimy Was w biedzie

Patriarcha Cyryl zapewnia, że nie uzna samodzielności ukraińskiego prawosławia.

Podczas obchodów 70-lecia urodzin patriarchy Cyryla (Gundiajewa), w których brała udział także delegacja ukraińskiego prawosławia uznającego kanoniczną zwierzchność Patriarchatu Moskiewskiego, miało miejsce ważne wystąpienie patriarchy Moskwy i całej Rusi. Cyryl, zwracając się do delegacji ukraińskiej i metropolity kijowskiego Onufrego (Berezowskiego), zapewnił ich, że rosyjskie prawosławie „nigdy nie zostawi ukraińskich współbraci w biedzie” i nie uzna samodzielności kościelnych struktur na Ukrainie. – Kijów – podkreślił patriarcha Cyryl – jest dla nas duchową kolebką „świętej Rusi”, podobnie jak Mccheta dla Gruzji, a Kosowo dla Serbii.

Deklaracja patriarchy została przyjęta burzliwymi oklaskami przez zgromadzonych w katedralnym soborze Chrystusa Zbawiciela, gdzie odbywała się ceremonia. Patriarcha zapowiedział, że Patriarchat Moskiewski nigdy nie zaakceptuje zmiany „świętych granic” na podległym sobie terytorium kanonicznym, gdyż oznaczałoby to zdradę ukraińskich braci i rozbicie jedności „rosyjskiego świata”.

Dyskusja o samodzielności ukraińskiego prawosławia toczona jest od 1991 r., kiedy powstało suwerenne państwo ukraińskie. Patriarchat Moskiewski stanowczo odmawia nadania autokefalii, czyli samodzielności, strukturom kościelnym na Ukrainie. Wokół napięć na tym tle w łonie ukraińskiego prawosławia doszło do podziałów na trzy nurty. Jednak w świecie prawosławnym jako kanoniczny uznawany jest jedynie ukraiński Kościół będący częścią Patriarchatu Moskiewskiego.

W ostatnim czasie zarówno czynniki kościelne na Ukrainie, jak również władze świeckie, m.in. prezydent Petro Poroszenko, zabiegają w Patriarchacie Konstantynopolitańskim, aby przejął zwierzchnictwo nad całością ukraińskiego prawosławia i doprowadził do jego zjednoczenia, nawet wbrew Moskwie. Jednak ekumeniczny patriarcha Bartłomiej I, choć wielokrotnie podkreślał, że bardzo mu zależy na doprowadzeniu do jedności ukraińskiego prawosławia, nie zdecydował się na podjęcie żadnych działań w tej sprawie. Obawia się zapewne reakcji Moskwy, która już w czasie sporu o zwierzchnictwo nad niewielkim Kościołem prawosławnym w Estonii, zagroziła zerwaniem relacji z Konstantynopolem, gdy uznał on kanoniczność struktury niezależnej od Patriarchatu Moskiewskiego. Dotąd jednak patriarcha Cyryl o kwestii uznania autokefalii ukraińskiego prawosławia nigdy nie mówił w sposób tak kategoryczny, jak ostatnio. Ostrość tej wypowiedzi podkreślał fakt, że wspominając osobę stojącego na czele niekanonicznego Patriarchatu Kijowskiego – patriarchy Filareta (Denysenki) mówił o nim, jako o byłym mnichu i przypomniał, że został usunięty z Kościoła prawosławnego i obłożony anatemą.

Trudno także nie zauważyć, że patriarcha w swym wystąpieniu, zapewne bezwiednie, sparafrazował Leonida Breżniewa. Gensek w czasie kryzysu w Polsce, po strajkach w Sierpniu 1980 r. zapewniał polskich komunistów, że Moskwa „socjalistycznej Polski nie zostawi w potrzebie”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
  • Stanisław_Miłosz
    27.11.2016 20:14
    "Kijów – podkreślił patriarcha Cyryl – jest dla nas duchową kolebką „świętej Rusi”", w „świętych granicach”.

    Kijów? A jakim to sposobem? Przecież duchowa stolica Wielkorusi leży gdzieś w ałtajsko-mogolskich steapch i pustkowiach! Może w Karakorum (z przedbuddyjskich czasów) chanów Ögödeia czy Kublai Khana, może gdzieś w Subsyberii gdzie na popas i zimowisko stawiali swoje jurty chanowie Złotej Ordy, ale Kijów? To że jeden z chanów Mokowi z za granic cywilizowanego świata, psim swędem, "po kądzieli", obwołał się następcą Cesarza Bizancjum i nazwał "cezarem" (carem), zachowując przy tym pogańskie mongoło-turańskie obyczaje, to trochę za mało, by być następcą, a tym bardziej kontynuatorem Świętej Rusi Włodzimierza I Wielkiego!

    Z drugiej strony, pięknie to współbrzmi z ostatnim powiedzeniem Putina, że Rosja nie ma granic: gdzie stanie ruski bucior - tam granica Wielkiej Rosji, tam gdzie w darze jakąś kupę (betonu, w rodzaju Pałacu im. Stalina lub "pomnika pamięci" ostawi) - tam "bliska zagranica", znaczy, jak powiada Cyryl: podległe sobie terytorium kanoniczne.
    Słów szkoda.
  • Stanisław_Miłosz
    27.11.2016 23:53
    Suplement ad Rosja bez granic:

    http://www.dw.com/image/36521487_303.jpg

    Za fronda.pl/Deutsche Welle
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.