Ekumeniczne nabożeństwo Słowa Bożego

„Nawet głuchym przywraca słuch i niemym mowę” (Mk 7,37)

Słowo odwieczne, które stworzyło świat, oznacza, że to Bóg sam odsłania nam w swym Synu prawdę o swoim życiu. Nie jest to tylko objawienie doktryn czy teorii; jest to raczej objawienie pewnej prawdy egzystencjalnej, która owłada sercem człowieka i zmienia tym samym jego osobowość. Tu wchodzimy w krąg tradycji wspólnej wszystkim Kościołom chrześcijańskim. Uznając Boga, uznajemy również coś w nas samych. Słowo uświadamia nam, kim jesteśmy. A zatem każda forma objawienia Słowa Bożego dotyka samego sedna człowieczeństwa.

Z tego objawienia dowiadujemy się na koniec czegoś o źródle naszego życia. Każdy człowiek potrzebuje źródła, przy którym może wypocząć zarówno ciało, jak i dusza oraz duch. Każdy człowiek potrzebuje źródła, z którego mógłby zaczerpnąć siły, odwagi i energii do życia. W naszych czasach obserwujemy niemal polowanie na takie źródło. Wielu ludzi oferuje nam i obiecuje wiele rzeczy.

Możemy – i to również jest wspólne dla wszystkich Kościołów chrześcijańskich – patrzeć na to polowanie z wielkim spokojem. Wiemy, że my odnajdujemy to źródło w samym Chrystusie, w Jego Słowie, które jest Słowem Bożym, a ono nas ożywia i daje życie wieczne, ponieważ otwiera przed nami transcendentalny i niewidoczny fundament naszego życia. W tym fundamencie odnajdujemy uspokojenie duszy, które daje nam moc, odwagę i energię do życia i do działania. Być może – a dzieje chrześcijaństwa dostarczają tu wielu przykładów – z tego źródła wypływa wiele strumieni czy prądów, ale samo źródło wciąż pozostaje żywe.
pastor Jörg Lauster

Z pism św. Franciszka (On 4)
Już w tym życiu chrześcijanin, który „trwa w prawdziwej wierze i w przemianie serca”, staje się przybytkiem i świątynią Ducha. On zaś Duch, spoczywając na nim, wprowadza go w komunię Ojca i Syna. A skoro sam zostaje dzięki temu „synem Ojca, oblubieńcem, bratem i matką Jezusa”, człowiek wierzący staje się rzeczywiście „uczestnikiem Boskiej natury” (2 P 1,4). Lecz to doświadczenie, będące mistycznym szczytem życia chrześcijańskiego, jest przeżywane w codziennym mroku wiary. Napotyka wiele przeciwności (zob. 1 Reg 22,9-26: FF 57-60), grozi mu zapomnienie, przyzwyczajenie.
Już teraz, pisze Franciszek, Ojciec „zamieszkuje w niebie, to jest w aniołach i w świętych” (zob. On 2: FF 267); jest dla nich światłością, miłością, uszczęśliwieniem; radują się w pełni Jego jestestwem, które jest „dobrem najwyższym, wiecznym, od którego pochodzi wszelkie dobro, bez którego nie ma żadnego dobra” (zob. On 2: FF 267). Ta pełnia radości jest dostępna tylko w świecie niebieskim; my dostąpimy jej dopiero wtedy, gdy Chrystus, powróciwszy w chwale, powie „wszystkim, którzy poznali i uwielbili Ojca oraz służyli Mu w pokucie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, weźcie królestwo, zgotowane wam od początku świata” (1 Reg 23,4: FF 65)

Bóg jest „ukochany i cały pożądany ponad wszystko” (1 Reg 23,11: FF 71), ale Franciszek wie, że to „ukochanie” przychodzi i odchodzi, przypływa i odpływa, nie trwa stale. Modli się, abyśmy, oczyszczeni, oświeceni i rozpaleni ogniem Ducha, mogli iść, w tym życiu, śladami Chrystusa po to, by dojść na końcu aż do Ojca, do Najwyższego i mieć udział w Jego życiu, w Jego królestwie, w Jego chwale (por. LZ 51-52: FF 233). Tylko wtedy ujrzymy Boga takim jakim jest, ukochamy Go za to czym jest, a dostąpiwszy udziału w komunii trynitarnej, zostaniemy zanurzeni w otchłani wiekuistej rozkoszy (por. On 4: FF 269).

Wtedy człowiek zrozumie, co znaczy, że Bóg „zbawia nas tylko ze swego miłosierdzia” (1 Reg 23,8: FF 69). Ogród rozkoszy, w którym Bóg umieścił go na początku i z którego został wygnany z powodu grzechu, znów stanie przed nim otworem. Zniósłszy w pokoju czas chorób, cierpień i trudów, człowiek wejdzie doń i otrzyma wieniec życia (por. PSł 10-11: FF 263) Dla Franciszka szczęśliwość przyszłego świata ma polegać, w swej istocie, na oglądaniu i miłowaniu Tego, który jest „mądrością, pokorą, pięknością, łaskawością, radością i weselem” (por. KLUw 4: FF 261), a wszystko to w radosnym współweseleniu się z rzeszą zbawionych (por. 1 Reg 23,9: FF 70).

W obliczu takiego przeznaczenia, które zamyślił i przygotował „Ten, co umiłował nas miłością świętą, uczynił nas na obraz i podobieństwo swoje, dał nam całe ciało, całą duszę i całe życie, odkupił nas i zbawi tylko ze swego miłosierdzia” (por. 1 Reg 23,1.2.8: FF 63.64.69), cóż innego pozostaje człowiekowi, jak tylko wznieść hymn uwielbienia:
„Najwyższy, wszechmogący, dobry Panie,
Twoja jest sława, chwała i cześć,
i wszelkie błogosławieństwo.
Tobie jednemu, Najwyższy, one przystoją
i żaden człowiek nie jest godny wymówić Twego imienia” (PSł 1).

Br. Thaddée Matura OFM

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama