Wiara jako spotkanie z Bogiem

Wiara stanowi korzeń i początek zbawienia, jest zasadniczą decyzją i zasadniczą postawą w życiu chrześcijańskim.

Tajemnice Boga nie są niedorzeczne, przeciwnie, one są aż nadto dorzeczne. Z miłości do człowieka zostają mu one podane do wiadomości dzięki objawieniu. W akcie Wcielenia wypowiada się sam Bóg. „Słowem Bożym” jest Jezus Chrystus, poprzez którego Bóg zetknął się cieleśnie z człowiekiem. W tymże Jezusie Chrystusie Bóg jest równocześnie przedmiotem wiary i jej podstawą. Wierzę w Boga ze względu na Boga. Wierzę Mu przyjmując to, co sam o sobie powiada. Wierzę Mu, Jezusowi, Trójjedynemu Bogu. „W akcie wiary dostrzega człowiek rzeczywistość Trójjedynego Boga” (Josef Pieper). Wyznanie wiary jest osobistym „wierzę w Ciebie". Jeżeli chce się analizować wiarę, wówczas nie dochodzi się do żadnego jasnego wyniku. Wiara jest czymś żywym i wymyka się spod skalpela rozumu i psychologii.

Można tu jednak uchwycić poszczególne momenty. Rozum jest zaangażowany nie mniej od woli: posuwa się on aż do ostatecznych swych granic w słuchaniu, dowiadywaniu się i przemyśliwaniu tajemnic Bożych. Wola podporządkowuje się żądaniom Bożym i wyciąga konsekwencje dla życia osobistego człowieka. Wiara jest poznaniem i uznaniem. Nie stanowi ani wyniku wnioskowania - nie sposób bowiem wniknąć i zgłębić wiary, by w oparciu o własne poznanie wyciągnąć wniosek - ani też podejmowanego w ciemno ryzyka, gdyż człowiek nie rzuca się tu na oślep w przepaść irracjonalizmu. Wiara to sprawa serca. Mamy przy tym na myśli serce nie jako siedlisko uczuć, ale jako centrum osoby, z którego wywodzą się właściwe decyzje. Wiary nie należy zatem w żaden sposób wymuszać na człowieku. Ona jest w swej istocie łaską. Jeżeli Bóg nie zbliży się do człowieka, jego własne wysiłki na nic się nie zdadzą. Wiary nie da się urzeczywistnić ani samym zaangażowaniem się człowieka, ani też samym zaangażowaniem Boga. Bóg nie przymusza do wiary, ale zaczyna działać w momencie pojawienia się u człowieka pytań, tęsknoty i gotowości. Przed uwierzeniem człowiek może jedynie wyciągnąć ręce i otworzyć swoje serce tak, by Bóg mógł w nie wejść. Właśnie symbol pustych rąk odpowiada dyspozycji prowadzącej do wiary. Wiara będzie więc wydarzeniem dokonującym się w spotkaniu. Ono rozwija się nie logicznie ani też psychologicznie, ale jak coś, co żyje. Wiele wrażeń odbieranych pojedynczo scala się dając nagle i jakby w oka mgnieniu całościowy obraz, który jawi się jako cud.

Więcej na następnej stronie
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama